wesele - o, radości, iskro bogów!
sobota - ślub i wesele córki sąsiadów.
Panna młoda jak królewna, impreza dopięta na ostatni guzik, zabawa - prawy do lewego i bania u cygana, po prostu coś niesamowitego.
A ja - wciąż w głębokim szoku, że Kasia - która wczoraj, gdy z ówczesnym narzeczonym przyjechaliśmy oglądać działkę tuż przed budową domu, mając trzy latka wyszła przed furtkę i powiedziała: "Zapraszam na kawę. Mama nie śpi", teraz jest już panną młodą. Te wszystkie dzieci z ulicy, które wszystkie razem skakały u mnie w ogródku na trampolinie, tak szybko urosły i nagle stały się dorosłymi. Pojechałam na salę weselną z innymi sąsiadami, wiózł ich syn, a ja dopiero w trakcie jazdy zorientowałam się, że to ten młodszy, który niecały miesiąc temu zdawał maturę, a teraz ma już prawo jazdy. Boże, cyk, jedno mgnienie powiek i nagle mam 49 lat. Tyle lat w negatywnych emocjach, wiem że nie dało się wtedy inaczej, ale po co było się smucić? Teraz rozumiem, co to znaczy, gdy mówią: kiedy życie daje ci cytryny, zrób z nich lemoniadę. Jak to się stało, że ten czas tak szybko upłynął? I ta myśl - mam nadzieję, że mam jeszcze kupę lat przed sobą i przeżyję je świadomie.

Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.