zbieram w sobie obrazy

 1. żyjemy w nieustającej zmianie, co widoczne jest nawet w reklamach. W latach 90-tych w reklamach krew na podpaskach była estetycznie niebieska, dzisiaj jest buroczerwona i nie kapie idealnie na środek. W latach 90-tych w reklamach prały i sprzątały tylko kobiety, jak faceta pokazali w reklamie środka do czyszczenia szyb to był absolutny dziwak; dzisiaj w reklamach to faceci ładują zmywarki, wybielają plamy z fartuchów kuchennych, piorą skarpety drużyny piłkarskiej po meczu, ścigają się z córkami w myciu naczyń.

2. zostałam wychowana w kulturze zapierdolu (ładnie to wtedy nazywano patosem pracy). moja mama (73 lata) wciąż jest aktywna zawodowo i w sumie (to smutne) nawet prywatnie nie rozmawia o niczym innym, jak tylko o tym, jak wciąż dużo do roboty jest. wiele lat zajęło mi przewartościowanie życia i wciąż łapię się na tym, że muszę świadomie pracować na work-life balance. teraz na urlopie dostałam telefon z pracy, że dzwoniła asystentka audytora i musiałam się powstrzymywać, by z prywatnego numeru natychmiast nie oddzwaniać do niej i nie mieć przy tym wyrzutów sumienia, że leniuchuję.

3. nie umiałam doczyścić przypalonego żelazka (zostawiało ślady na prasowanym ubraniu), więc kupiłam taniutką nówkę.

4. po 20-tu latach wynajmowania mieszkań okazuje się, że jednak nie jest to taki świetny biznes, dużo by o tym pisać. nawet Kuba Midas (kamienicznik znany z Youtube'a) sprzedaje wszystkie lokale i w końcowym filmiku przyznał, że z wynajmem długoterminowym jest kupa problemów z ludźmi. ostatnio wpadł mi w oczy news, że 70% wynajmujących w Polsce ma problem z otrzymywaniem zapłaty.

5. na whatsapp w ciągu ostatnich miesięcy zablokowałam bez ostrzeżenia kilka osób, w tym ciotkę za wysyłanie spamu politycznego i własną mamę za linkowanie o każdej porze dnia i nocy artykułów, które "powinny" mnie zainteresować (przy tym z treści wynikało zupełnie co innego, niż z tytułu).

6. z pół roku temu wyłączyłam wszystkie pushe w telefonie by nie mieć co kilka minut skoków dopaminowych.

7. psycholog świeżo po studiach potrzebuje nieco doświadczenia życiowego. ostatnio miałam rozmowę zupełnie prywatną z młodą psycholożką, powiedziałam między innymi, że kiedy miałam 30 lat, powiedziałam ówczesnemu mężowi, że gdybym miała żonę, to ile mogłabym osiągnąć. Dziewczyna chyba to odebrała w kategoriach seksualności, bo odpowiedziała mi, że płeć zmienia się przez całe życie gdy tymczasem moja 50-letnia koleżanka obecna przy tej rozmowie wyłapała z łatwością, że chodziło mi o trud całokształtu ogarniania życia domowego.

8. na glejaka umarła pierwsza miłość mojej przyjaciółki. Ona szczęśliwa mężatka z innym, trójka dzieci, a jednak coś się w niej przez tę śmierć poruszyło.

Komentarze

  1. Byłam już po rozwodzie, gdy zmarł mój mąż. Mimo że napsuł mi sporo krwi, to było bardzo emocjonujące przeżycie. Wciąż czuję emocje związane z tym wspomnieniem.
    Wobec kultu zapierdolu jestem mocno zbuntowana, bo oprócz wpływającego na moją wydolność stanu zdrowia miałam mamę - perfekcjonistkę i terrorystkę. Kocham ją bardzo, ale tej terrorystki w niej nienawidziłam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.

Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.

Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.

Popularne posty z tego bloga

cząstka wiedzy

spotkanie trzech pokoleń

problemy pierwszego świata