dopaminowy detoks - edytowane
Trzeci dzień urlopu. Tyle wolnego czasu naraz, że zaczęłam wpadać na dziwne pomysły. Na przykład taki, żeby założyć konto na portalu randkowym. Nie dlatego, że nagle zapragnęłam wielkiej miłości, nie dlatego, że doskwiera mi samotność.
Po prostu miałam za dużo wolnego czasu.
To zabawne, jak człowiek potrafi pomylić nudę z potrzebą zmiany życia.
Na szczęście nauczona doświadczeniem nie zrobiłam nic od razu. Postanowiłam odczekać. Pomyślałam, że gdy wrócę od poniedziałku do pracy, ochota na portal sama mi przejdzie.
I wtedy dotarło do mnie, że wcale nie chodzi o większą szansę na poznanie kogoś - nie chcę w ten sposób. Ja się boję, że znowu z portalu fatalnie wybiorę. Portal randkowy jest dla mnie jak posiłek, który mi szkodzi. Wiem, że nie jestem głodna. Wiem, że następnego dnia nie będę z siebie zadowolona. Ale przez chwilę wydaje się świetnym pomysłem.
Następnego dnia, gdy pojawiła się ochota na portal, wyszłam na taras, przesiedziałam na nim kilka godzin, coś tam porobiłam w ogrodzie, zaplanowałam nowe prace w ogrodzie, zamówiłam nowe rośliny, wymyśliłam też pomalowanie ogrodzenia.
Wieczorem poszłam do sąsiadów uzgodnić zakres prac (ogrodzenie jest w granicy), wypiłam 3 kieliszki prosecco, pogadałam o weselu i życiu (między innymi o wspólnej znajomej po podobnych do moich przejściach - była z kimś związana po rozwodzie, nawet dostała Mercedesa w prezencie, co z tego, jak on pił; zostawiła go i od tej pory facetom mówi "nie"), po powrocie zamówiłam impregnat do betonu w kolorze czerni. Wszystko to był wystarczającym zastrzykiem dopaminy, bo z emocji spałam tylko 4 godziny.
P.S. Czasem oglądam powtórki "Chłopaków do wzięcia"i "Wizę na miłość" nieustannie się dziwiąc, że "takie" kawalery chodzą na świecie i kiedy pojawiam się na portalu randkowym, to zaczepiają właśnie mnie. Co robię nie tak?
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.