Posty

Bez sił

 Wstałam przed ósmą. Po dziewiątej wyszłam z domu otworzyć sezon prac ogrodowych. Umęczyłam się zdrowo, nawdychałam świeżego powietrza i dostałam rumieńców na policzkach. Teraz będę robić nic. Bo ledwo żyję.

Raz do roku

Obraz
 Z reguły raz do roku, w bliżej nieokreślonym terminie łapie mnie jakaś infekcja. Tak i teraz, drapało w nosie i gardle cały poniedziałek, aż w środę zdecydowałam się wyjść z pracy po godzinie i położyć do łóżka nafaszerowana paracetamolem i witaminą C. Czas dzienny w łóżku przebimbany, skończyło się na zakupach online (niech żyje płatność odroczona!).  Nie wiem jeszcze co zostawię, ostatnia paczka ma przyjść jutro i wtedy zadecyduję. Wstępnie chciałabym dżinsy i jakąś bluzę, beżowa była pierwszym wyborem, szara po prawej ostatnim. Jeden z ciuszków ma być prezentem od lubego na Dzień Kobiet, więc zaszalałam. Przy okazji ostatniej rozmowy z człowiekiem z pracy weszłam sobie na moje konto w BIK, okazało się, że kiedy robiłam zakupy na allegro z opcją Paypo, to udzielona kwota spłaty zapisywana jest w BIK (i ponoć w bankach traktowane jest to równoznacznie z pożyczką z parabanku - wiadomość zasłyszana, niesprawdzona), co do Zalando musi być to inaczej rozwiązane, bo ta...

4/3

 Przebudziłam się dziś koło szóstej i był piękny wschód słońca, niebo całe pięknie złotopomarańczowe. Zapłaciłam kosmiczną fakturę za gaz w wysokości połowy pensji (gaz za dwa miesiące). W dużym domu wygodnie się mieszka, ale koszty utrzymania dla jednej osoby są spore zimą. Jako że pieniądze nie spadają mi z nieba, ani nie znajduję ich na ulicy, od razu zmniejszyłam temperaturę o stopnień i wyniosłam pilota od pieca z salonu (otwarte, więc zimnawe pomieszczenie z czterema oknami) do swojej sypialni. Może jak zacznę puszczać bąki, to temperatura w pokoju się podniesie jeszcze bardziej. Dziecko ma w przyszłym tygodniu zdjęcia w szkole do tableau, które tradycyjnie przygotowywane są dla klas maturalnych. Bratem i dzieckiem chcę wycinać drzewka-samosiejki na działce (tej, którą kupiłam w ramach inwestycji na bliżej nieokreśloną starość). Rośnie też tam kilka dorodnych brzóz, które wymagają zgłoszenia do gminy przed wycięciem. W sumie mam ochotę je zostawić, ale jedna ...

Bierze mnie coś

Obraz
 Bierze mnie coś  - mam początek kataru i drapie mnie w gardle.  Wczoraj czytałam o skutkach ubocznych botoksu - martwica tkanek, ptoza, skutki po latach stosowania, paraliż, problemy z połykaniem, problemy z oddychaniem, itd. Rano byłam na jodze i dzisiaj też idę. Po wczorajszej praktyce byłam tak zmęczona, że położyłam się do łóżka spać, dopiero jak zjadłam trochę cukru z jakbłka, to mi wróciło coś na kształt energii. Joga obniża poziom kortyzolu, więc ciało chce odpoczywać.  Schowałam większość swetrów, chcę już dobrych temperatur za oknem. 

Wiosna idzie

  Wiosna idzie, bo w pobliskim byłym wojewódzkim mieście widziałam Murzyna w krótkich spodenkach.  Znakiem tego, zasymilizował się.  A w górach już ponoć od tygodnia są krokusy.  Bardzo bym chciała mieć garderobę, ale nie mam wolnego pokoju.  Tymczasem trzymam swoje ciuchy w w mojej sypialni, w pokoju młodszego syna i w szafie w przedpokoju. W ramach odgracania naszykowałam do wydania kolejne ubrania. 

Stara baba

  Stara baba jestem - pomyślałam sobie, gdy cieszyłam się dzisiaj z promocji w dyskoncie: masło 2+1 gratis, biorąc sześć sztuk. Sześć sztuk, bo "tuczę" synusia. Muszę, naprawdę muszę ogarnąć kuchnię. Mam plan na głodówkę w ten weekend.

Tłusty Czwartek

Obraz
  W pracy mamy jednego tzw. trudnego klienta, w dodatku regularnie niepłacącego. Umowa została mu wypowiedziana, ale za styczeń przyniósł jeszcze dokumenty. Koleżanka zrobiła tylko częściowo i generalnie poleciliśmy klientowi, za zgodą szefa, szukać nowego biura. Klient, ubrany w spodnie od Armaniego, chciał nas przekupić wpłatą pięciu procent długu i paczką pączków z Biedronki. Akurat zaraz po pracy podjechałam do tego dyskontu, więc mogłam na własne oczy zobaczyć cenę – mniej niż pięć złotych za dwanaście sztuk. W Internecie w Tłusty Czwartek rozpętała się burza na temat tych pączków. Że skład nowotworowy, że marmolada z resztek owoców, że ze spleśniałej mąki od naszych braci kraińców. My ich nie zjedliśmy, nie chcąc wyrzucać, wstawiłam do lodówki społecznej w pobliżu. Dziś te „pączki” były po dziewięć groszy… Ja w Tłusty Czwartek zjadłam trzy pączki, dwa z różą, trzeci z pistacją.

Paula's Choice

 Dzień bardzo efektywny, chociaż miałam rano problem malutki z wstaniem z łóżka - obudziłam się parę minut po ósmej podczas gdy pracę planowo zaczynam o ósmej, na szczęście nikt nie wymaga ode mnie pojawiania się punktualnie na konkretną godzinę, dopóki robota jest zrobiona na czas. Byłam u klienta, potem sprzątałam na biurku i w biurku, trzy godziny układania dokumentów w segregatorach i cięcia niepotrzebnych papierów niszczarką i mam upragnioną przestrzeń. Odnalazła się nawet zaginiona herbata truskawkowa. W nocy śniło mi się, że do trzech miesięcy wyjdę za mąż. Po pięciomiesięcznym stosowaniu kremu z retinolem z Paula's Choice mam upragniony efekt w postaci znacznego rozjaśnienia przebarwień. Nawet luby to zauważył. Nie jest idealnie, ale jest dużo lepiej. Nie zamierzam porzucać tego kremu. Jednocześnie doszłam do wniosku, że nic nigdy nie dało mi takich efektów, jak ten krem z Paula's Choice, a przerobiłam sporo, od różnych kwasów w gabinecie kosmetycznym i w domu, pr...

9/2

Sobota pod znakiem declutteringu (odgracania po naszemu). Której szafy czy szuflady bym nie otworzyła, zawsze coś znalazłam do utylizacji. Raz obróciłam autem do kontenera PCK, aby po powrocie naszykować sobie kolejne dwa worki. Nie, nie tylko odzież, ale również m.in. stare prześcieradła, upchane w szafie na tzw. wszelki wypadek (remont w domu, zalanie, itp.) - skoro nie użyłam ich do ostatniego malowania, to raczej nie będą potrzebne. Skończyłam "Histerię sztuki" (bardzo polecam), wzięłam się za "Mitologię" Parandowskiego. Może sprzed wojny, ale w końcu to, co stare, nie musi być złe i niegodne uwagi. Czytałam w dzieciństwie, z miłą chęcią przypomnę sobie w wieku dojrzałym. Niedzielę zaczęłam od jogi, potem śniadanie z progeniturą, na resztę dnia planów nie było, no może wstawienie prania. Wczoraj słońce na niebie zachęcało mnie do wyjścia i porobienia w ogródku, ale resztką zdrowego rozsądku wytłumaczyłam sobie, że to początek lutego i słońce za oknem niekonieczn...

8/2

  Waga: 59,3 kg, jestem na dobrej drodze. Skończyłam w tygodniu trzecią szesnastkę. Umówiłam się z tatą młodszego, że będzie alimenty przesyłał bezpośrednio na rachunek dziecka. Zawodowo jedna poważna zaległość nadrobiona. Zaliczony comiesięczny masaż i pazurki. Dzisiaj skończyłam maskę do włosów zgodnie z celem akcji "denko". Robię dziś przegląd ciuchów do kontenera, w tym wszystko, co styczniu kupiłam na Vinted - jestem zła na siebie, że nie dość dokładnie sprawdzam, dostałam ciuchy przetarte (co widać dopiero pod światło) i pocerowane (czego nie było w opisach). Niech się ten portal idzie p...okochać.