Posty

migawki

Obraz
1.oglądałam jakiś film w telewizji. młoda dziewczyna dostała pierwszy okres, ojciec na wieść o tym uderzył ją w twarz. ponoć żydowska tradycja. ja też dostałam w twarz od matki na taką wiadomość.  matka powiedziała mi, że to po to, żebym była skromna. 2. czy Bóg Wszechmogący jest w stanie stworzyć kamień, którego sam nie podniesie? 3. czytam "Poezje zebrane" Świrszczyńskiej. wiele o mnie. 4. z obcymi mam problemy z komunikacją, zwłaszcza w słowie pisanym, bliscy rozumieją, co chcę przekazać. napisałam kiedyś, że mogłabym utrzymywać mężczyznę, zapytana o to bardzo się zdziwiłam, bo to nie znaczy, że wezmę sobie na utrzymanka, byle mieć faceta; miałam na myśli związek, jaki mają moi rodzice: najpierw zarabiali podobnie, potem tata zrobił kasę i wybudował dom, mama straciła pracę, potem tata zbankrutował, mam robi kasę i zbudowała drugi dom. wzajemne wspieranie się. 5. reklama delikatesów centrum cała zrobiona jest przez AI i nawet zaśpiewana sorą. reklama e-urzędu skarbowego te...

zbieram w sobie obrazy

 1. żyjemy w nieustającej zmianie, co widoczne jest nawet w reklamach. W latach 90-tych w reklamach krew na podpaskach była estetycznie niebieska, dzisiaj jest buroczerwona i nie kapie idealnie na środek. W latach 90-tych w reklamach prały i sprzątały tylko kobiety, jak faceta pokazali w reklamie środka do czyszczenia szyb to był absolutny dziwak; dzisiaj w reklamach to faceci ładują zmywarki, wybielają plamy z fartuchów kuchennych, piorą skarpety drużyny piłkarskiej po meczu, ścigają się z córkami w myciu naczyń. 2. zostałam wychowana w kulturze zapierdolu (ładnie to wtedy nazywano patosem pracy). moja mama (73 lata) wciąż jest aktywna zawodowo i w sumie (to smutne) nawet prywatnie nie rozmawia o niczym innym, jak tylko o tym, jak wciąż dużo do roboty jest. wiele lat zajęło mi przewartościowanie życia i wciąż łapię się na tym, że muszę świadomie pracować na work-life balance. teraz na urlopie dostałam telefon z pracy, że dzwoniła asystentka audytora i musiałam się powstrzymywać, b...

warszafka X prowincja

Od dziewiętnastego roku życia jestem naturalizowaną wieśniaczką, mimo że albo uczyłam się w miastach, albo w nich zarabiałam pieniądze. Ostatnio jeden z klientów w poszukiwaniu rozwiązania pewnego problemu zwrócił się o pomoc do firmy ze stolicy. Ja się nieco zdenerwowałam, gdy wyguglowałam ich stronę w Internecie i opis na niej "pomagamy, gdy dział [za który jestem odpowiedzialna u klienta] jest niewydolny". Ale nic to. Pomyślałam (i nawet napisałam na blogu), że traktuję to jako szansę na poznanie nowych ludzi. Zaczęło się korporacyjnie, angielskojęzyczne nazwy stanowisk, wydumane prezentacje, spotkania online, które można by zamknąć w jednym mailu. Ja tymczasem porozmawiałam po ludzku z prawą ręką właściciela, wytłumaczyłam mailowo dane, które prezentuję co miesiąc (tu przyznaję się do overthinking - zamiast napisać jednego maila, ja w ciągu dwóch godzin stworzyłam ich chyba z osiem), czyli jak to określa mój audytor "zidentyfikowałam miejsca powstawania zagrożeń...

rozdrapywanie przeszłości

Obraz
 myśli z ostatnich dni 1. niektóre lektury mi nie służą. Przykładowo przez jakiś czas byłam stałą czytelniczką różnych for i grupy facebookowej poświęconych nieudanym relacjom, narcyzmowi, psychofagom, zwykłemu niespełnieniu w związkach itd. zanim zorientowałam się, że tak naprawdę nie sprzyja to mojemu wzrostowi, a pogrąża w przeszłości. Odcięłam się od wszelkich takich lektur. 2. w związku z moimi emocjami na weselu w weekend doszłam do wniosku, że nie wiem kiedy uciekło mi ćwierć wieku. 3. jestem za stara na przerzucanie się argumentami i pretensjami w postaci SMSów, wiadomości whatsappowych, itd. m.in. ze względu na utrudnieniu w rozpoznawaniu intonacji głosu, zachowań niewerbalnych. Na messengerze mogę co najwyżej napisać synowi, żeby kupił świeże bułki. 4. skupiam się na relacjach z ludźmi, z którzy są w moim realnym życiu, przy czym więcej jest w nim ludzi spoza krewnych. 5. krytykować może mnie tylko władza sądownicza i mój bezpośredni przełożony. 6. dzisiaj w nocy prawie m...

wesele - la vita e bella

Obraz
sobota - ślub i wesele córki sąsiadów.  Panna młoda jak królewna, impreza dopięta na ostatni guzik, zabawa - prawy do lewego i bania u cygana, po prostu coś niesamowitego. A ja - wciąż w głębokim szoku, że Kasia - która wczoraj, gdy z ówczesnym narzeczonym przyjechaliśmy oglądać działkę tuż przed budową domu, mając trzy latka wyszła przed furtkę i powiedziała: "Zapraszam na kawę. Mama nie śpi", teraz jest już panną młodą. Te wszystkie dzieci z ulicy, które wszystkie razem skakały u mnie w ogródku na trampolinie, tak szybko urosły  i nagle stały się dorosłymi. Pojechałam na salę weselną z innymi sąsiadami, wiózł ich syn, a ja dopiero w trakcie jazdy zorientowałam się, że to ten młodszy, który wczoraj spacerował z dziadkiem pod rączkę, a teraz ma już prawo jazdy. Boże, cyk, jedno mgnienie powiek i nagle mam 49 lat. Tyle lat w negatywnych emocjach, wiem że nie dało się wtedy inaczej, ale po co było się smucić? Teraz rozumiem, co to znaczy, gdy mówią: kiedy życie daje ci cytryny,...

poszukiwania pracy

 Taka scenka: Ja: powiem ci o sytuacji, której byłam świadkiem, bo Y. [dziecko młodsze] stwierdził, że Ciebie by to bardzo rozśmieszyło otóż byłam wczoraj na obiedzie w restauracji z klientami z pracy i przyprowadzili oni swoją dorosłą córkę wraz z narzeczonym gadka szmatka o pierdołach dziewczyna po studiach z psychologii obecnie robi jakąś szkołę terapii lat na oko ze 26 i nagle ona przy nas - czyli obcych ludziach z kręgów zawodowych swoich rodziców pyta na głos: „tato, czy nie znasz kogoś, kto mógłby mnie zatrudnić?” mój szef na to: „ja już nikogo nie zatrudniam” ja poczułam się zażenowana pytaniem a Y. mówi, że to świetnie pokazuje, jaką sytuację zawodową mają psycholodzy po studiach gdzie na studia jest 10 osób na jedno miejsce X. [dziecko starsze]: Na mojej uczelni 22 kandydatów na jedno miejsce Więcej niż na kierunek lekarski A pytać o coś takiego przy obcych ludziach, masakra To taki przykład empiryczny danych ekonomicznych losów absolwentów Ja: no dokładnie X.: Czyli ludz...

udany piątek i Eryk Bravo

 zawodowo niewiele dzisiaj robiłam - pięć godzin trwało wygenerowanie jednego z plików potrzebnego do audytu, tyle danych. Plik się tworzył, ja w międzyczasie nie miałam możliwości zminimalizowania ekranu programu, więc tak siedziałam i czekałam. Po południu spotkanie w restauracji z miłymi ludźmi, zjadłam jakąś 'śródziemnomorską bowl", ale szczerze mówiąc bardziej smakowały mi frytki, które dostałam do strips and bites w KFC - wracając z miasta na wieś wzięłam dziecku kubełek. Natomiast bezalkoholowy Aperol Spritz był idealny. W Chat GPT odkryłam funkcję pogłębionej analizy - coś tam wrzuciłam na próbę z prywatnego życia, a teraz od 10 minut AI analizuje dane jednego z klientów. Ciekawa jestem wyniku. (aktualizacja: wynik wyszedł zbieżny z moimi uwagami, tyle że napisany w języki bardzo korporacyjnym). Teraz oglądamy z synem film o patchworkowej rodzinie, ciekawe czy podane w filmie dane, że szanse, że takie rodziny się udają to 7,5%, są prawdziwe. P.S. scrollując FB natrafił...