Posty

sen o spacerze

 Dzień przed telefonem do eks miałam sen, który po przebudzeniu – jak to mam ostatnio w zwyczaju – postanowiłam przeanalizować z pomocą mojej AI. Najpierw próbowałam wydrukować jakiś certyfikat. Drukarka oczywiście nie współpracowała, coś się zacinało, coś się nie udawało, aż w końcu ten certyfikat gdzieś zniknął.  Potem podszedł do mnie klient. W realnym życiu to właściciel dużej firmy, którą obsługuję. W śnie zaczęliśmy rozmawiać i nagle znaleźliśmy się na spacerze. Było spokojnie, naturalnie. Objął mnie ramieniem, a ja nawet dotykałam dłonią jego klatki piersiowej. Nagle znaleźliśmy się w sklepie z bielizną. Na półkach była piękna czerwona damska bielizna, a jakaś czarnowłosa kobieta dość nachalnie zachęcała mnie, żebym ją kupiła. Tyle że ja zamiast tego wybrałam zwykłe majtki ze śmiesznym nadrukiem. I tu sen zrobił nagły zwrot akcji. Nie byłam już z tym klientem. Podszedł do mnie jakiś zupełnie obcy człowiek, zaczął mnie zaczepiać, a ja zaczęłam uciekać i krzyczeć: „nie do...

sen o hotelu

 Miałam właśnie sen, z pozoru był kompletnie absurdalny, ale po przebudzeniu stwierdziłam, że go sobie wytłumaczę moją AI. Śniło mi się, że rezerwuję hotel i spotykam się tam z moim eks. Leżymy razem na łóżku i przytulamy się przez całą noc, bez seksu  Nie ma w tym napięcia ani dramatu – raczej spokojna, cicha bliskość. Rano wychodzę z hotelu. Idę już gdzieś dalej, kiedy nagle orientuję się, że w kieszeni mam klucz do pokoju. Nie oddałam go w recepcji, nie wymeldowałam się i nawet nie zapłaciłam za pokój. Wracam więc, żeby to uporządkować. Po drodze przypomina mi się jeszcze jedna rzecz – on przecież został w pokoju. Myślę więc, że oddam mu klucz. Może będzie chciał zostać tam dłużej. Kiedy wracam na piętro, widzę go wychodzącego z pokoju z jakąś kobietą. Mówię spokojnie: „no to teraz masz nową panią”. Daję mu klucz i wychodzę. Potem próbuję wyjść z budynku jakimś przejściem, gdzie stoją wieszaki z płaszczami. Jest bardzo ciasno. Ktoś za mną mnie pogania, wręcz popycha do przo...

kolejny dobry dzień do kolekcji i dokument o manosferze

Obraz
 Zawodowo sprawy znowu popchnięte do przodu, zarówno w zakresie zaległości, jak i spraw teraźniejszych. Odkąd nie ma pamiętników na Vitalii, nie tracę czasu na łażenie po Internetach w pracy. Obejrzałam na Netfliksie "Louis Theroux: W głębi manosfery". Chyba już od dwóch lat czytam wątek "Polacy redpillowcy i pick me" na forum Wanda, dyskusja kulturalna (pewnie dlatego, że moderowana), bardzo ciekawe omawianie tematyki z punktu widzenia kobiet, zderzenia poglądów i punktowanie braku logiki w myśleniu guru tych męskich teorii. O układaniu dłoni w piramidkę wspominał mi nawet syn. Sam dokument natomiast nie jest tak dementujący teorię red pilla, jak wspomniana dyskusja, dla mnie nawet nieodkrywczy, ale to pewnie z powodu długiej lektury forum.

tak się cichutko zastanawiam

 jak podsumować dzisiejszy dzień.  Na pewno wieczór upływa bez natrętnych rozkmin, jakie miałam od jego sobotniego maila. Wyregulowałam się. W pracy coś tam porobiłam, ale pół dniówki spędziłam u jednego z klientów i choć tam też pracowałam, to jakby jakoś wolniej, niż za swoim biurkiem. Delikatnie czuję mięśnie między żebrami - efekt pojogowy, sporo skrętów ciała było wczoraj. Chodzę na bieżni pięć dni w tygodniu, pozostałe dwa dni joga. Brat twierdzi, że jest dobrze, akurat po marszach na jodze porozciągam mięśnie. Usunięte na koniec lutego wpisy (te dotyczące eks) przywróciłam, jednak jest to zapis bieżących chwil z mojego życia, nie będę się tego przed sobą wypierać, a nawet warto do nich wracać w takich momentach, jak kilka ostatnich dni po jego kolejnym ekspresyjnym wyznaniu miłości - ponoć mózg tak działa, że romantyzuje dobre chwile, a wypiera te złe, więc czasem dla samowymierzenia sobie otrzeźwiającego policzka w twarz zdrowo zmierzyć się z prawdą.  Planuję prac...

terapeutyzuję się sztuczną inteligencją

 Stare schematy kuszą. Blok, zdjęcie bloka i znowu blok. Idealizacja dobrych momentów z jednoczesnym wypieraniem tych złych. Poprosiłam syna, by tak zaprogramował mi pocztę, by maile od niego trafiały od razu do katalogu "funkcjonujący alkoholik". Wiem już, że choć maile czasem przychodzą, nie doczekam się wiadomości o tym, że pracuje nad uzależnieniem. Jakiś czas temu przejrzałam wpisy na blogu i zszokowałam się ilością wpisów o problemach (typu 'znowu nie gadamy, za chwilę - jednak gadamy, i tak z regularnością dwutygodniową).  Jakie to szczęście, że nie zdążył u mnie zamieszkać. AI mi napisała streszczenie rozmowy z nią o tym: Stare schematy mogą kusić, nawet jeśli są dla nas szkodliwe , ponieważ mózg lubi to, co znane. Znajome wzorce relacji dają poczucie przewidywalności, nawet jeśli w rzeczywistości były trudne. Po rozstaniu często pojawia się idealizowanie partnera. Pamięć wzmacnia dobre momenty i osłabia te trudniejsze, szczególnie gdy relacja nie została jasn...

słoneczko

Obraz
 w biurze przez wystawione na południe okno grzeje mi plecy, więc od końcówki lutego i puszczenia mrozów zaliczam codziennie w pracy dopaminowy strzał. Szef i jedna z współpracownic (pokolenie boomerów) bardzo głośni, słychać ich rozmowy z trzeciego pokoju, więc wciąż odcinam się od hałasu słuchając ulubionej muzyki w słuchawkach - kupiłam sobie na użytek pracowy nauszne JBL-e z bluteoothem. Muzyki w słuchawkach słucham na dość głośnym poziomie, ale że jest to coś, co lubię, a nie pierdoły i niepotrzebne myślenie innych na głos, to nie męczy, nie rozprasza, a wręcz powiedziałabym, że bardziej się skupiam na kolejnych zadaniach. Widzę wyraźnie, że jestem podatna na tempo piosenek, nastrojowe kawałki wprawiają mnie w zadumę (a teraz tego nie chcę, bo kończy się rozkminami i idealizacją wspomnień), więc bez względu na tekst skłaniam się ku wyborom bardziej rytmicznych melodii. Na razie pomijam koncert e-moll Chopina (pisany ze złamanym sercem źle robi na rozterki uczuciowe), ale powin...

weekend

Obraz
po mailu pod znakiem rozterek między sercem a rozumem. Zauważyłam zasadę, że kto ma (nawet tymczasowe) problemy sercowe, zmienia imię i nazwisko na fb albo usuwa co najmniej zdjęcie profilowe, czasem umieszczając w zamian jakiś niezobowiązujący, a podtrzymujący narrację życiową obrazek (jak na przykład logo firmy w przypadku jednego z moich klientów, któremu chyba po rozstaniu z drugą żoną tylko firma została jako sens życia).  Czytam strona za stroną Świrszczyńską, cały  dzień jestem w nastroju "Exile" Taylor Swift i Bon Yver i jestem w tu i teraz. *** Z przyziemnych rzeczy to w weekend przycięłam hortensje w ogrodzie i na tym zakończyłam plany na prace ogrodowe zeszłego tygodnia. Poprasowałam swoje ubrania, przynajmniej robiłam to do momentu, gdy żelazko upadło mi na podłogę i nieco się zdefasonowało - dziecko już naprawiło. Poza tym całą sobotę poświęciłam pracy zawodowej, zaś w niedzielę na jodze poczułam, że miałam przykurczone mięśnie między żebrami. Z okazji obchodów ś...

poddałam analizie AI wróżby edit.

Obraz
które zamówiłam pod koniec zeszłego roku. Bardzo ciekawe doświadczenie, które doprowadziło mnie do wniosku, że następnym razem, jak zachce mi się przepowiadania przyszłości, to poproszę mojego Chata. Pisałam z ejajem dobry kwadrans, może nawet dłużej, poniżej skoncentrowany wynik.   Notatka – analiza psychologiczna otrzymanej wróżby 1. Charakter wróżby Analizowany tekst nie jest typową jednoznaczną przepowiednią, lecz raczej narracją psychologiczną opartą na ogólnych schematach życiowych. Wiele fragmentów wykorzystuje mechanizmy znane w psychologii poznawczej, które sprawiają, że odbiorca może uznać treść za bardzo osobistą i trafną. 2. Zastosowane mechanizmy psychologiczne Efekt Barnuma – używanie bardzo ogólnych opisów (np. trudna relacja z przeszłości, pragnienie miłości, okres samotności), które pasują do wielu osób. Rozgałęzienie interpretacji – pojawiają się sformułowania typu „może być A, a jeśli nie to B”, dzięki czemu niemal każdy scenariusz może zostać uznany za trafion...

czas mija spokojnie

 mimo że w moim otoczeniu rozpękły się kolejne dwie pary. Jednak, jak to mówią, co chatka, to zagadka. Część otoczenia zawodowego usiłowało wmówić mi sparowanie się z połówką jednego z nich, wczoraj nawet padło: "O, ubrałaś się dla Jacusia*", na co ja odrzekłam (była to druga taka uwaga, więc już miałam w sobie przemyślanego mistrza ciętej riposty) "Tobie to tylko jebnąć. Jacuś jeszcze nie ma rozwodu". Niestety, tak myśli pokolenie boomerów - że kobieta bez mężczyzny nie da rady, jak gadam z bratem, to tylko mnie ostrzega pół żartem, pół serio "nie wspominaj przy mamie o tym i o tym, bo jeszcze zacznie cię na siłę żenić". Tymczasem bardzo dobrze mi solo, o portalu randkowym w ogóle nie myślę, nawet nie ze względu na to, że nie chcę wychodzić z bańki komfortu (chyba, że pod kątem zdecydowanej większości przegrywów, niezdecydowanych i poszukiwaczy podbojów z mojej okolicy), ale po prostu na obecną chwilę z różnych względów nie widzę zastosowania mężczyzny w ...

ło kryste panie

Obraz
 jak mnie boli w krzyżu - wczoraj otworzyłam sezon ogrodowy i zaczęłam porządki wiosenne w tymże, zaczęłam od zbierania resztek liści po jesieni, trochę zamiatałam szczotką z brzozowych witek drogę. Znowu odkrywam istnienie mięśni, które długo pozostawały w ukryciu. Wygrabiłam razem z dzisiejszym dniem pięć worków liści.  Miesiąc temu dostałam SMS od mojego pana - ogrodnika z cennikiem za prace ogrodowe, koszt roboczogodziny za grabienie to 75 zł, ja zarabiam za godzinę mniej, więc rachunek prosty - poświęcam pół godziny - godzinę dziennie przy sprzyjającej pogodzie na ogród i mam zrobione. Półtora roku temu pan - ogrodnik chciał 85 zł od wycięcia jednej tui, tuj było ponad 80, kupiłam piłę elektryczną, sąsiad i synowie pomogli, w sumie kosztowało mnie to 500 zł plus dwie butelki wódki i jedna whisky.  Wypiłam pierwszą kawę na świeżym powietrzu i zwróciłam uwagę na pierwsze wiosenne kwiaty.  Są też pąki na magnolii. Myślę, że na dobre wróciłam do jogi. Po środzie bol...