audyt
szczęśliwie zakończony, czuję, że odzyskałam sprawczość. Trwał tak długo, bo jak sprawdziłam, od połowy wakacji do prawie końca października audytor siedział cicho. A przecież powinien mobilizować do działania, jak to osoba kontrolująca. Nikt przedtem tak szczegółowo nie kontrolował, dosłownie każdą kropkę i przecinek. Nikt przedtem nie zadał tylu dokumentów. Czuję więc sprawczość (daj Bóg, żeby to nie było chwilowe). Czuję, że odzyskałam kontrolę nie tylko nad życiem (przez zakończenie związku), ale też kontrolę nad procesami pracowymi. Z tego szczęścia zakręciłam sobie włosy na papiloty. Bawię się Chatem GPT w rysunki, nawet zastanawiam się, czy wziąć sobie subskrypcję.