Posty

Powrót do starego bloga

 Dawno, dawno temu ktoś, kogo znałam w tzw. realu bardzo interesował się moim życiem i w sposób uprzykrzony dawał wciąż o sobie znać, udowadniając, że moje życie opisane na blogu zna na wyrywki. Nie było to przyjemne doświadczenie, oparło się to nawet o kwestie stalkingu zgłoszone na policję. Na wiele lat uciekłam ze starego miejsca, przez jakiś czas pisałam na Vitalii w ukrytym pamiętniku tylko dla nielicznych. Jesienią zeszłego roku odważyłam się wrócić pod zmienionym nickiem w odmęty publicznego Internetu, po kolejnym pół roku postanowiłam wrócić do początku. Pierwszego bloga miałam na platformie Onetu, koło 2014-2015 Onet zlikwidował tę platformę z poleceniem przeniesienia się na Wordpress. Tak zrobiłam. W toku ukrywania wpisów przed hejtem i przenosin zaginęło ponad 90% wpisów. Tym niemniej dla ciągłości historii zachowały się te kluczowe. Na teraz raczej kończę z Wodnikową panna i wracam na stare śmieci: https://7wiatrow.wordpress.com/ Chętnych zapraszam :)

Nowe wpisy

  Piątkowy chillout Czy rozstanie może odbyć się bez cierpienia?

Podsumowanie marca

 Dzisiaj tylko link do bloga Podsumowanie marca

Nowe wpisy na blogu

Gdy sztuczna inteligencja cię zaskakuje Hołd wiernopoddańczy Urodzinki

Jestem doulą

 Dziś link do stałego bloga https://7wiatrow.wordpress.com/2025/03/22/jestem-doula/

I po weekendzie

Dzisiaj tylko link do mojego pierwotnego bloga.   https://7wiatrow.wordpress.com/2025/03/16/i-po-weekendzie/

Późno to spostrzegłam

Obraz
  Dopiero teraz w tygodniu spostrzegłam, że kalina kwitnie. Zwykle zauważałam już w lutym, teraz widocznie jakaś zamotana chodzę i słabo rozglądam się dookoła. Trzeci miesiąc chodzę na jogę, jest to najdłużej, kiedy wytrzymuję w regularnej aktywności, zwykle starczało mi zapału na dwa miesiące. Nie są ta jakieś mocno zaawansowane ćwiczenia, raczej joga dla początkujących, ale czuję się po nich bosko, jakbym była światowej sławy modelką ze szczupłymi udami i cały dzień płaskim brzuchem, która właśnie wyszła z odprężającej kąpieli. Miałam delikatny kryzys na początku marca, ale jakoś się przemogłam. Być może ważą się losy lubego w obecnej pracy, w przyszłym tygodniu ma megaważne spotkanie i ktoś z „góry” ma o nim rozmawiać z innym pracownikiem. Z jednej strony życzyłabym sobie w końcu jego powrotu, więc po cichu mam nadzieję na decyzje w tym zakresie; z drugiej strony wiem, jak satysfakcjonujące ma teraz zajęcie i jak może sie stresować koniecznością zmiany pracy. W tarocie na marzec...