droga częściej wędrowana
Jechałam do pracy i nagle w głowie błyskawicznie ułożył mi się plan pracy na ostatni tydzień kwietnia. Czuję, że podołam obowiązkom.
Rano obudziłam się bez budzika po piątej, zeszłam do salonu na kawę. Koło siódmej wyszłam boso do ogrodu, chyba był przymrozek chociaż trawa nie była siwa, bo stopy z zimna mi niemal odpadły.
Weekend bardzo spokojny, choć w sumie w trakcie poświęciłam niemal całą dniówkę na zagadnienia zawodowe. Trochę prac z chwastami w ogrodzie. Oczywiście joga w niedzielny poranek.
A teraz do roboty!
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.