304 dom dobry

 Dwa dni długiego weekendu przebarłożyłam nie wiem na czym, więc trzeci i czwarty dzień postanowiłam spędzić na oglądaniu filmów. Pierwszego dnia drugiej połowy weekendu na tapet poszły "Substancja" (potwór sikający krwią aż komiczno-ironiczny, ale wydźwięk końcówki smutny) i "Dom dobry" (tu oddaję honor mojemu eks, przy tym filmie to był ideałem; podoba mi się konwencja filmu-snu). Do tego obejrzałam wszystkie tegotygodniowe odcinki mojego tureckiego serialu. Następnego dnia zaplanowałam odświeżoną wersję "Dnia świra" (klasyk, który chcę obejrzeć z dzieckiem) oraz "Ministranów" - pokaz przedpremierowy. 

Wracając z kina wzięłam dziecku kubełek z KFC - dali do tego frytki, które ja zeżarłam. Mea culpa.

Przez to wszystko przestałam się przejmować przymusowym postojem w pracy. 

Może jutro przed kinem porobię trochę prania.

Popularne posty z tego bloga

sobota w łóżku edit.

ofiara nie krzyczy

dyrekcja w tłusty czwartek