znowu
dostałam maila od L. (w telefonie jest zablokowany). Zbyłam milczeniem.
W poniedziałek minął dokładnie miesiąc od zerwania.
W pracy natłok roboty do napięciowego bólu głowy, ale dokształcam się i oczekuję pozytywnego wyniku. Jak to bywa, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc i ten trwający audyt stanowi dla mnie dobrą lekcję, jak lepiej kontrolować to, co robię zawodowo. Odbyłam z audytorem rozmowę z ujawnieniem prywaty, przez co mam wrażenie, audytor inaczej na mnie spojrzał, i ja ujrzałam w nim człowieka.
Przyszła bieżnia i zaczęłam na niej spacerować - w sumie całkiem mi się to podoba, z jednej strony ruch aż do uczucia ciepła w stopach, z drugiej strony zajęcie całkiem nienudne, bo pozwala zerkać w głupoty w tv.

A czego pan L jeszcze chce?
OdpowiedzUsuńPowrotu do starych schematów? To nie są maile, że pracuje nad sobą, że się leczy, tylko jakieś niby neutralne linki do artykułów albo wiadomości, że jest przejazdem w moim mieście.
Usuńznalazłam takie swoje stare dyrdymały, pewnie z któregoś w nich wymienionego powodu się odzywa https://7wiatrow.wordpress.com/2018/11/16/po-co-mezczyzna-odzywa-sie-do-kobiety-po-latach/
UsuńAch, myślałam już, że po stópkach całuje i obiecuje dobrą zmianę.
UsuńNie, takiego poseudodramatu nie ma. Sama byłaś świadkiem, że zrywalam co najmniej kilka razy i złamywałam postanowienie i wracałam. Pewnie wysyła bzdury, bo liczy, że znowu się to stanie. A ja tymczasem uświadomiłam sobie, że lepiej mi sie teraz żyje.
Usuń