Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2026

odzyskałam wpływ na życie - przestałam żyć na czekanie

 otóż dyskutuję sobie z Chatem GPT na temat moich wpisów (wklejam je od jakiegoś czasu i każe mu analizować jak psycholog). To cudowna rzecz, gdy maszyna w uprzejmy sposób odnosi się do moich spostrzeżeń. Napisałam jej ostatnio, że czuję, że odzyskałam kontrolę nad życiem, a Chat mi na to, że pełnej kontroli nie da się nad nim mieć, bo zawsze wpływają na nas decyzje innych osób, które są niezależne od nas, ale ponoć maszyna "widzi" w moich wpisach, to co ja czuję - że nie reaguję na sposób: negatywny bodziec-reakcja, lecz mam realny wpływ na swoje życie. Czuję może nie to, że świat zaczął być bardziej przewidywalny, ale bardziej mogę reagować w sposób, jaki jest słuszny dla mnie. Ostatnie jedyne wydarzenia, które zakłóciły moją równowagę, to próba randkowania z Sympatii w pierwszej dekadzie czerwca i jednoczesna prośba o wspólne zamieszkanie u mnie dokonana przez L. Chat psychologiem nie jest, ale zna pewne schematy zachowań i pewnie dlatego tak trafnie ocenia. Wszystkie małe...

powoli do przodu

 audyt przeszedł do fazy właściwej, oby przed moim wrześniowym urlopem udało się go zakończyć. Garaż w piwnicy też wygląda sporo lepiej. Część szpargałów udało się wywieźć na PSZOK, poza tym wyrzuciłam dwa wielkie wory nie wiadomo czego, co zalegało jeszcze od czasów małżeństwa i starannie pozmiatałam podłogę. Przy okazji wyszło na jaw, że posiadamy na stanie żarówki - a ponad miesiąc korzystaliśmy z łazienki na dole bez górnego światła, bo nie układało się po drodze jechać do Castoramy. Bardzo widać było Pannę jako znak zodiaku (były mąż), bo wyrzucone gadżety pozornie były starannie posegregowane w milion pudełeczek i słoików z opisami typu: "łańcuchy do żyrandoli", "gałeczki do szafek". Skoro nie sięgnęłam po nie od 20 lat, na pewno już nigdy bym po nie nie sięgnęła. Teraz na tapet chcę wziąć pralnię, pomieszczenie za pralnią (też z niezłym bajzlem i ostatnio porządkowane chyba w 2010) oraz spiżarnię. Wymyśliłam, że nie muszę tam wchodzić na pół dnia, a powo...

sprzątam garaż

 jak w temacie. Umownie mam dwa garaże - jeden na zewnątrz jako osobny budynek i garaż używany do parkowania samochodów, drugi w piwnicy domu (bóg mnie chwilowo pokarał stanem niemyślenia w czasie budowy i mamy z niego kompletnie nieużyteczny wyjazd z podziemi na tył podwórka). Jeden i drugi garaż używany jako składowisko rzeczy przeróżnych, w tym takich jeszcze z czasów budowy. Przeprowadzałam już akcję odgracania garażu, ale wtedy nie miałam serca do pozbycia się wszystkiego, czego nie używałam od lat (ach, ta idea przydasi), teraz chcę być bardziej skuteczna, choć obawiam się, że zajmie mi to wieki, zakładając, że dwa razy w tygodniu będę mogła wywozić bagażnik rzeczy na PSZOK. Dzisiaj poprosiłam synów o załadowanie do bagażnika zawartości dwóch półek (wiem, mogłabym to zrobić sama, ale przecież mam dwóch młodych mężćzyzn w domu) z zamiarem jutrzejszej porannej wizyty na tymże PSZOK-u. Przy okazji znalazłam ślady próbowania wprowadzenia porządków w piwnicy przez eksmęża w postac...