przestało padać
więc wzięłam się za prace ogrodowe: obcięłam przekwitłe firletki i skosiłam trawniki. Jutro chciałabym trochę poplewić, może synom uda się złożyć wetykulator, to może spróbowałabym przejechać nim trawnik reprezentacyjny, czyli ten przed domem. Do tego mamy zaproszenie na grilla do babci dzieci, więc weekend zapowiada się udany.
Odstawiłam zupełnie pieczywo (choć uwielbiam bułki z pestkami dyni i chleb "całe ziarno" z Biedronki) i nagle okazało się, że w ciągu dziesięciu dni spadło mi dwa kilo, z powrotem mam płaski brzuch i jakoś przestałam zatrzymywać wodę. Mam nadzieję, że jeszcze chwila moment i będę z powrotem widzieć piątkę z przodu na pomiarze wagi.
Kiedy dzisiaj szykowałam obiad, zadzwonił "pan pyta o działkę w Laskowie" - tak zapisałam sobie kierowcę lawety z końcówki czerwca, który podstępnie wyciągnął ode mnie numer telefonu i próbował zapełnić pustkę w życiu umawiając się ze mną na zapoznawczą kawę. Ja nadal nie chcę z nim na tę kawę iść, zresztą już w pierwszej rozmowie - jak myślę - wyraziłam się w miarę jasno, że dobrze mi na etapie życia, w jakim się obecnie znajduję i nie chcę niczego zmieniać.
Natomiast nie jestem na spotkania zamknięta w ogóle: kiedy dzisiaj zajmowałam się ogrodem i koszeniem, zadzwonił znajomy sprzed lat, gadka szmatka, powiedział, że jestem jedną z nielicznych osób, która nie miała go w dupie nie porzuciła go w potrzebie (obrabiałam zawodowe jego zawodowe poletko), chce mi to teraz wynagrodzić, także finansowo, a przy okazji zapytał, czy bym nie umówiła się z nim na pogawędkę o tym, co kto z nas hoduje w swoim ogrodzie, bez podtekstów seksualnych. Nie wiem, czy to fakt, że znamy sie ponad dekadę, czy też jego sposób wyrażania się, ale weszłam w to jak nóż w masło. A zatem - zobaczymy, czy do spotkania dojdzie. A gdyby zapłacił, to co obiecał, miałabym z głowy kieszonkowe na wycieczkę do Toskanii, którą planuję na wrzesień.
Zawodowo jestem obrobiona przed poniedziałkowym deadlinem, a nawet więcej - zrobiłam część prac, które mają termin do połowy sierpnia. Oby też szybko udało się popchnąć sprawy audytu.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.