Miałam sen krótki, ale bardzo wymowny. Otóż jestem u mojej wiejskiej babci, jestem prawie dorosła. Kładę różne dzieci spać i sama szykuję się do snu. Nagle wraca z bibki pewna ciotka, przyprowadza ze sobą młodzieńca. Ja mam się przebrać do snu. Przy nim. Zakładam na rajstopy spodnie dresowe i dopiero wtedy ściągam spódnicę. Ściągam koszulę i decyduję się zostać w halce. Nie mogę znaleźć bluzy od dresu. Przekładam stos ubrań, ale bluzy nie ma. Nagle czuję, że on stoi za mną, mówi "kocham cię" i całuje mnie w szyję. Myślę sobie szyderczo "tak, na pewno, od pierwszego wejrzenia" i paraliżuje mnie strach. Chcę krzyczeć, ale głos nie wychodzi z gardła. Cięcie. W następnej scenie leżę przerażona w łóżku, w ręce trzymam telefon, ciemność, mam otwarte oczy, ale udaję że śpię. On podchodzi do mnie, świeci swoim telefonem i mówi "daj znać telefonem, jak będziesz chciała wstać". Budzę się. Przez kilka sekund mam wrażenie, że widzę jego twarz, nie umiem oddychać, wre...