Posty

czas zaiwania - odblokowanie L. - zakupy

 Czas umyka jak szalony. Ledwo gadałam z rodziną w Wielką Sobotę, a już tydzień pracowy się kończy. W Lany Poniedziałek obejrzałam "Ołowiane dzieci" na koncie L. na Netfliksie (pozwala korzystać, jak to skomentowało moje młodsze dziecko: "Nie mogę z tobą być, to może dasz się kupić"). Od użycia jego streamingu włączyła mi się nostalgia, odblokowałam go na trzy dni, by się przekonać, że ten czas, w którym motywował mnie do rozwoju, dawno się skończył. Nie chcę myśleć ani pisać o nim negatywnie, bo to by oznaczało samokrytykę mojego wyboru jego osoby na partnera, ale jego odpowiedzi na moje trzy podstawowe pytania pokazały wyraźnie, że poruszamy się w galaktykach bez części wspólnej zbioru. Ale w minionym tygodniu miały miejsce także rzeczy miłe. W mojej sypialni wiosna - aczkolwiek nie w sferze cielesnej - kupiłam sobie nowe komplety pościeli i prześcieradeł.  Do kuchni nabyłam nowe miseczki na płatki śniadaniowe (ja spożywam granolę bez cukru), nowe filiżanki "...

mamy po 20 lat

Obraz
 Wielkanoc mija mi przy rytmie i melodii piosenki śpiewanej przez Halinę Benedyk. Lato 1987, ja 10 lat, jeszcze PRL-owska telewizja, festiwal w Opolu. Żyjemy "na bogato", bo rodzice w zeszłym roku "dostali" trzypokojowe mieszkanie, mamy z bratem nawet własny pokój. Ta piosenka to nie jest tylko historia o dwudziestolatkach. To jest historia o tym momencie w życiu, kiedy jeszcze wszystko wydaje się możliwe. Kiedy człowiek nie liczy ryzyka, tylko emocje. Kiedy bardziej się czuje niż kalkuluje. Refren zostaje w głowie na lata. Bo to nie jest tylko wspomnienie młodości. To jest przypomnienie, że kiedyś było się odważniejszym, prostszym, bardziej „tu i teraz”. Czuję ostatnio tę radość życia. Oczywiście komuna nie była taka różowa, ostatnio byłam w kinie na "Pod znakiem wrony", rzecz dotyczy stanu wojennego i to był film z gatunku tych przerażających. W mojej ostatniej czterdziestce życia zostańmy jednak przy tematach sprawiających radość. Dziś słońce, niebo nie...

relacje z dziećmi i relacje romantyczne

Obraz
 Dużo o tym myślę ostatnio i bardzo doceniam.  Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że nie mogę mówić, że moje życie uczuciowe jest w zaniku, bo przecież jestem otoczona miłością. Bardzo silnie odczuwam dobre relacje z dziećmi i teraz naprawdę je doceniam. Mają pomysły na siebie, świeże spojrzenie na sprawy, a o związkach jako młodzi dorośli wiedzą tyle, co ja teraz. Właściwie to mogę nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy ze sobą. Młodsze dziecko wciąż potrafi znienacka wpadać do mojej sypialni, by pogadać; poruszamy wszelkie tematy (no OK, nie mam śmiałości zapytać go o jego inicjację seksualną). Gdy starsze dziecko wpadnie do domu, siedzimy w salonie i po prostu spędzamy czas razem. *** Co do życia w relacji romantycznej - chcę teraz spokojnie obserwować potencjalnych kandydatów (którzy pewnie nie zdają sobie sprawy, że podlegają obserwacji pod tym kątem), a nie decydować się na łóżko i relację po trzech randkach. Chcę spokojnie wybrać, a nie pozwolić się wybrać tym, którzy zw...

dawno, dawno temu

Obraz
kiedy jeszcze byliśmy "pełną" rodziną wybieraliśmy się na urodziny do kogoś tam. Mówię do starszego dziecka "Idź z tatą", na co pyta młodsze "A ja z kim będę iszł ?" *** Dzień poświęcony zawodowym rozmowom, potem trochę sprzątałam biurko - ale jeszcze papiery z drugiej połowy do schowania w segregatory. Z okazji urodzin pochodzącego z pobliskiego, byłego wojewódzkiego miasta artysty podkręcałam w sobie wyrzut dopaminy tym oto  jego utworem: Doskonale przy tym skakało mi się w trakcie sprzątania w kuchni rozsypanego przez dziecko cukru. Poza tym rano wyskoczyła mi wiadomość, że w Alejach będziemy pływać gondolami po kanałach jak w Wenecji, do tego zdjęcie robót budowlanych, dopiero po chwili zaskoczyłam, że dzisiaj Prima Aprilis.

idą świąta

mówię do dziecka: "pościągałbyś pajęczyny z kątów". (prosiłam o to na Boże Narodzenie, nie zrobił). Dziecko: "Zrobię to. Z trzymiesięcznym opóźnieniem. Taki mam ping". (dla niewtajemniczonych: ping to test szybkości Internetu). Na pytanie o opinię w kwestii kolorowej sukienki zamówionej w weekend, odpowiedział, że wyglądam w niej jak Marzanna, taka kolorowa, że dzieci cieszą się, że ją utopią. *** Dzień zawodowo udany, choć już wiem, że w terminie zrobię tylko to, co musi do jutra obowiązkowo iść dalej. Po pracy byłam na higienizacji i tak mnie higienistka wymęczyła, że teraz nie umiem gryźć. Teraz mam solenne postanowienie chodzić do niej co roku. Wstyd się przyznać, jak długą przerwę miałam. Kupiłam też zalecone pasty do zębów (różne Elgydium i Apa Care zieloną).  Skoro miałam tyle kamienia na zębach, zastanawiam się nad szczoteczką Oral B IO (tą reklamowaną przez Igę Świątek). Szczoteczka pilnuje właściwego nacisku na zęby i ma być taka super hiper. Ale nie wiem....

weekend

Obraz
Od kilku dni kwitną w moim ogrodzie krokusy. Dawno temu posadziłam trzysta cebulek w trawniku, ostały się tylko te pod magnolią. Plany na weekend miałam ambitne - zamierzałam tak wypucować wszystkie dwadzieścia jeden okien, by ujrzeć w nich Jezusa. Plany nie doszły do skutku. Zamiast tego popłynęłam w zakupy - mam wesele córki bliskich sąsiadów za dwa miesiąca. Ustaliliśmy z dzieckiem, że ze względu na względy odpuszczę sobie ulubione na letnie imprezy lniane garnitury i pójdę w sukience. Waham się między seksi kociakiem (ostatnia moja rycząca czterdziestka w tym roku), a naiwną romantyczką. W wersji naiwnej romantyczki można swobodnie jeść i pić, i nie będzie widać wzdęcia brzucha - to zdecydowany plus. I mogłabym założyć biustonosz - nie lubię chodzić bez niego. W seksowym kociaku nie wiadomo, jak wypadną wyglądowo moje pośladki. Na fali shoppingu online zamówiła też kilka bluzek i spódnicę. Obejrzałam świetne dokumenty o shadow writers ("Dokument na zamówienie") i o Michal...

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

Obraz
 Gwoli wyjaśnienia. Nie był to pierwszy mój epizod z portalem randkowym. Jestem szesnasty rok sama, więc po drodze bywały momenty odwilży, w których na jakiś czas tam się pojawiałam. Jak byłam młodą rozwódką, standardem Sympatii było zapraszanie na pierwszą randkę do sauny w Termach Rzymskich w Czeladzi. Dla niewtajemniczonych - do Term Rzymskich wolno tylko nago, niektórzy panowie (słyszałam z opowieści koleżanek-rozwódek) nie chcieli w saunach ubierać nawet swoich małych dżentelmenów. Redpill zrobił niektórym panom sieczkę w mózgu, ale nawet Chat GPT mi napisał, że statystycznie rzecz biorąc mężczyźni z mojego rocznika zgodnie z wartością SMV wybierają partnerki sporo młodsze, niektórzy są stale na portalach, niektórzy w ogóle nie chcą się wiązać, a często ci fajni w ogóle na portalach nie bywają i generalnie "materiał" jest przebrany. Podane statystyki zgadzały się ze statystykami obliczonymi przez starsze dziecko, które studiuje matematykę. Każdy mój eks (ha ha, było ich ...

o przemyśleniach i takie tam

Przedyskutowałam sprawę w głowie i zamknęłam konto na portalu randkowym. To uniwersum nie jest dla mnie. Żeby odsiewać niechciany element, napisałam szczegółowy opis. I okazało się, że przez kilka dni… nikt go nie przeczytał. Panowie zaczepiali po obejrzeniu zdjęcia — bo byłam nowa, bo „wyskoczyłam” w Bingo, bo coś im się kliknęło. " Co słychać?" albo "Jak tam weekend?" Żaden nie nawiązał do tego, co napisałam o sobie. Prawie każdy niemal nic nie napisał o sobie (poza typem do zdjęć w AI i wyborem sugerowanych przez portal gotowych opcji). Nie jestem typem typu "swipe left/right", bo już wiem, że ocena na podstawie samego zdjęcia jest myląca. W d*pie mam takie randki, choć oczywiście nie jest to kompletny tumiwisizm w sprawach związkowych. W dodatku rozmowa z typem od zdjęć w AI tak mnie rozstroiła, że wyregulowałam sobie dół emocjonalny... pisząc do eks.  Początki stresu relacyjnego? A przecież wiem, że on nie jest odpowiedni dla mnie. Bo nie jest. Wiem t...

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

Obraz
 Co do fałszywego profilu na portalu randkowym, o którym napisałam wczoraj - wspomniany pan nie jest jedyną osobą, która generuje tła do zdjęć, widziałam nawet pana, który swoją zużytą twarz dokleił do ciała jakby zapożyczonego od Conana Barbarzyńcy i to w stroju, jakby ten właśnie wyskoczył na chwilę z konkursu na mistera kulturystyki (moje dziecko skomentowało jego zdjęcie "czy oczekujesz, że ten facet zobaczy w tobie coś innego, niż ciało?"). Jak to mówi moja dziatwa - masakra. Ale są kobiety, które nabierają się na to, że pisze do nich Brad Pitt czy inny Chuck Norris, o żołnierzach amerykańskich nie wspominając. Po komentarzu na temat zdjęcia na wygenerowanym stadionie, pan stwierdził, że znam logo wyłącznie lokalnej drużyny piłkarskiej, a jego należy do Athletic Bilbao. Po wymianie myśli miałam wrażenie, że pisał ze mną jakiś nastolatek. Profil zablokowałam i zgłosiłam do administracji portalu. Wiem, że mam wyśrubowane wymagania (a kto wybrzydza, ten nie r*cha), ale w su...

moja trzydniowa kariera na portalu

randkowym to trochę fiaska w poszukiwaniach, trochę odejście od starych wzorców. Nauczona doświadczeniem poprzedniej relacji nie chcę nawet rozmawiać z kandydatami z innych miast. Nie interesuje mnie, że do stolicy województwa mają tyle samo kilometrów, co do mnie. Teraz szukam kogoś, do kogo mogłabym wpaść po pracy. Z pobliskiego byłego miasta wojewódzkiego odezwał się jeden kandydat. Wstępnie na plus ze względu na posiadanie włosów na głowie.  Dalej nie było tak entuzjastycznie.  Analiza nicku, profilu, zdjęć na profilu (na 99% tła generowane przez AI) i kilkuzdaniowej rozmowy zarówno siłami potomstwa, sztucznej inteligencji i odczucia z brzucha (intuicja) spowodowały jego odrzucenie (pytanie o konkrety zbył ogólnikiem) - bałam się, że w bezpośredniej rozmowie na spotkaniu, które zaproponował, popłynę emocjami. Na umówiłam się na spotkanie w realu. *** Na razie bardziej angażuję się więc w zajmowanie się swoim życiem - czuję, że wkładam całe serce w jogę i naprawdę jest to r...