Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2025

248

  Plany sobie, a życie sobie. Jak już byłam w biurze, to koło dziewiątej zadzwonił tata, że załatwił kominiarza dla siebie i znajomych i może jestem zainteresowana, bo do ubezpieczenia potrzebny jest przegląd kominiarski. Byłam. Więc wysłałam ostatnie biurowe dokumenty, które były do wysłania i wróciłam do domu. Kominiarz był niestety bez mundurka i cylindra, ja zapomniałam się załapać za guzik, ale papier jest. Na ten rok z prac została jeszcze naprawa napędu w bramie wjazdowej i wycięcie drzew na działce budowlanej.  Potem pojechałam na zastrzyk i do lekarza. Na zastrzyku usłyszałam, że mam twarde pośladki, więc nie wiem, czy młoda pielęgniarka nie umiała się wkłuć, czy to efekt po jodze.  Awizo z napisem "sąd" okazało się być awizem od komornika w sprawie mojej lokatorki - w lipcu skierowałam do komornika kolejny wniosek o egzekucję i przyszło pismo, żeby zapłacić zaliczkę na koszty komornicze. Ech, nie dość, że babka mi nie zapłaciła i ją musiałam sponsorować, to...

247

Obraz
 Waga dziś 57,2 kg. Dzisiaj mam lekarza, a jutro powinnam pojechać na zastrzyk. Aby sobie pokolorować życie, założyłam w sypialni zielone prześcieradło i białą pościel w kwiaty. Ogarnęłam też melinę w kuchni, bo w nocy dzieci miały wrócić z Sail Amsterdam. I wróciły o drugiej w nocy, bo słyszałam je, ale byłam w takim półśnie, że nie wstałam, zresztą, synowie zaraz się umyli i poszli spać. W niedzielę chciałam podjechać na Claromontana, ale nieustannie szły jakieś pielgrzymki, więc zawróciłam, jak zobaczyłam na miejscu te tłumy. Może dzisiaj po pracy to zrobię. Z filmów chciałabym jeszcze obejrzeć "Substancję", bo jakoś przegapiłam ją w kinach. 

245

 Mój brat oddał dwutysięczny skok na spadochronie, pierwszy tysiąc skoków zabrał mu osiemnaście lat życia, drugi tysiąc wyskakał w trzy lata. Za nim wypadek na spadochronie, gdy złamał kręgosłup. Ja nie chcę skakać, powtarzam wtedy, że wystarczą mi pobyty w psychiatryku.  Zaczęłam podglądać w robocie w czasie dziubania w kompie "And just like that", moim zdaniem niefajnie wytłumaczyli nieobecność Samanthy w serialu , Samantha tak by się nie zachowała, bo z nich wszystkich ona była najbardziej dojrzała emocjonalnie, generalnie w połowie trzeciego odcinka stwierdziłam, że to nie to, z każdego miejsca wyzierało LGBT, za tradycyjna jestem na to. Za to Miranda w siwych włosach wygląda fantastycznie. Ja sama od czterech miesięcy nie tknęłam farby do włosów. Powoli obmyślam listę zakupów, które mi służą i do tej listy dodaję szampon z aminexilem z Vichy, używam trzy-cztery lata i żadnego innego nie chcę. Włosy praktycznie mi nie wypadają po nim, tylko co wyszarpię przy rozczesywaniu...

243

 Dziubiąc w komputerze i czasem podglądając obraz, odsłuchałam "Love is blind. Habibi" (wersja dubajska). Bardzo ciekawe doświadczenie. Jeden facet megatoksyczny, nie dziwię się, że kobieta odeszła od niego w trakcie programu (nie godził się na realizowanie po ślubie jej pasji), poza tym zupełnie inna kultura - odniosłam wrażenie, że liczy się tylko tradycja, rodzina i zachowanie honoru. Z nowoczesności zachodniej wzięte tylko wybrane elementy.  Przyznam się, że niedzielę miałam szaloną pod względem zakupów online, we wtorek kurierzy (tak, liczba mnoga) nosili paczki, ja obejrzałam i ze wszystkim byłam na nie, nawet z tym, co sobie dobrze wyobrażałam po zdjęciu. Pogubiłam się w kwocie zwrotów. Za to zadowolona jestem z sobotnich zakupów w sklepie, jednak co zobaczyć na żywo, to zobaczyć na żywo. Myślałam nad moimi faworytami w zakupach, w ciuchach nie ma stałych marek, a jeśli chodzi o inne rzeczy to przede wszystkim kremy Bandi (ciągle do nich wracam) i środek do udrażniania...

242

  Waga 59,4 kg. Dzień spokojny. Wieczorem joga. Naprawde mnie wycisza, chociaż wciąż, myślę, mam bardzo sztywne stawy, szczególnie w dolnej połowie ciała. Rano czytając Mirabilis, wpadłam na pomysł, że i ja mogę spróbować pracy z ciężarkami, bo przecież Junior takowe posiada. Może przecież powinnam zacząc pracować nad "pelikanami", zwłaszcza, że mam tyle wolnego czasu. Wprawdzie nie mam pojęcia, co i jak się z nimi robi, ale może Youtube mnie oświeci. Znalazłam też starą płytę z ćwiczeniami tai chi i zastanawiam się, czy by odpaliła. Cokolwiek chcę podziałać. 

240

Polazłam wczoraj na shopping do galerii handlowej, ponad dwie godziny łaziłam po sklepach i dosłownie nic mi się nie spodobało. Coś mi się gust zmienił. Jak już coś było, to albo w wymiarach morskiego żaglowca albo tak długie, że trzeba by przerabiać. Wdepnęłam do Biedronki, zrobiłam zakupy na sobotnią kolację i niedzielne śniadanie, i tyle. Po powrocie do domu zjadłam coś i stwierdziłam, że podjadę w inne miejsce - bardzo nabralam ochoty na ciuch w ostatnim krzyku mody - czekoladowym brązie. Czekoladowe brązy i pudrowy róż były w modzie ponad piętnaście lat czy siedemnaście temu i bardzo lubiłam ten okres. Pojechałam i na stoisku z ciuchami od polskich producentów nabyłam gatki i bluzę w tym kolorze trzy razy taniej, niż zapłaciłabym za to na Zalando.  Chłopaki właśnie szykują się do podróży, jeszcze na ostatni moment drukowali polisę OC i sprawdzali karty EKUZ. O ile w zeszłym roku podróż przez Skandynawię planowali z wyprzedzeniem, teraz jest całkowity spontan - nawe...

17 barwinki

 Niedzielny zakup bluzek się nie udał, jedna brzydka, niby nowa, a wyglądała jak sprana, a druga przezroczysta - nie miałabym gdzie nosić, w końcu jestem elegancką, dojrzałą babką, a nie ryczącą czterdziestką rzucającą się w prześwitujących ciuchach na dwadzieścia lat młodszych samców. Zwrócone. Przyszły natomiast barwinki, bardzo lubię tę roślinkę, nie jest absolutnie nic wymagająca i rośnie sama. Posadziłam jeszcze tego samego dnia. Poza tym nie wiem dlaczego, ale weszły mi dwa kilogramy (szybko, to może woda przez okres w połączeniu z pełnią) i nie chcą się stracić. Dieta OK.

235 innowacje w śmieciach

  Postanowiłam zainwestować w wyposażenie domu i nabyłam kosz do segregacji plastików i papieru za miliony monet. Tym samym pozbędę się z kuchni luźno trzymanych worków na ten rodzaj śmieci. Jednocześnie korzystając z wakacyjnej promocji, odnowiłam pakiet Allegro Smart. Sobota udana, trochę rano poplewiłam, potem spotkałam się z przyjaciółką przy okazji doceniając, jaki ja mam luz w życiu mając dorosłe dzieci i sporą przestrzeń życiową. Przyjaciółka ma troje dzieci w wieku podstawówkowym, dwa i pół pokoju z kuchnią, wymagającą pracę zawodową oraz teściową, która w jej czasie wolnym goni ją do pracy polowej. Bo nawet ziemniaki mają swoje. Mąż całe dnie spędzą na budowie ich domu. Potem z intencją pojechałam napisać kartkę na Claromontana, wracając zahaczyłam o centrum handlowe w poszukiwaniu doniczki godnej mojego drzewka szczęścia. Zakup się udał w Castoramie, wieczorem przesadzone drzewko stanęło w nowym otoczeniu. Na marginesie, przestawiłam jakiś czas temu rośliny z mo...

234 wszystko na dobrej drodze

  Jako że dwóch największych klientów mam już ogarniętych, stwierdziłam, że mam prawo do wolnego dnia w piątek. Jedyny plan na dziś to była kąpiel i nabalsamowanie ciała. Plan dnia wykonany, może troszkę podziałam jeszcze w ogrodzie i pojadę na zakupy spożywcze, ale bez spiny, że musi być to zrobione koniecznie dziś. Może też uda się dzieckiem odkurzyć dom. Sercowo wszystko na dobrej drodze, wstyd mi pisać, ale nie pierwszy raz zrobiłam coś pod wpływem nagłych emocji tak jak to zerwanie. Poddałam swoje wpisy ocenie Chata GPT i napisał mi coś, co w sumie wiem, że mam nadmierne skłonności do analizy (overthinking), zwłaszcza przeszłości. Kiedyś za bardzo żyłam przyszłością - w sensie odkładałam życie na później, teraz odwrotnie. Czas więc na bycie tu i teraz. Jutro spotkanie z przyjaciółką, poklachamy sobie.

233

Ponieważ we wtorek praca zawodowa zabrała mi pięć godzin z cywilnego życia, postanowiłam w środę "odebrać" to, co mi należne - trochę w biurze pobumelowałam słuchając muzyki przez słuchawki, troszkę coś tam porobiłam, ale w tempie niespiesznym. Wieczorem skosiłam trawę i poszłam zmyć pot z ciała do wanny. Doszłam do wniosku, że lepiej z moimi kompulsami zakupowymi, bo pierwszy raz od pandemii nie przedłużyłam pakietu Allegro Smart, a jeszcze zupełnym rzutem na taśmę w ostatnim dniu obowiązywania poprzedniego zamówiłam nową szczotkę Olivia Garden. Może mam szansę na normalność w tym konsumpcyjnym świecie. Koło pierwszej w nocy Lolek zaczął iść po schodach na górę. "Idziesz spać?" zapytałam. "Tak, chcę rano, żeby pan Bóg mi dał". Ja w śmiech, bo faktycznie kto rano wstaje, temu pan Bóg daje.

232

  We wtorek pracowo Armagedon , wyszło mi ponad dwanaście godzin pracy i plecy bolące od siedzenia w jednej pozycji. Czasem praca tego potrzebuje, ale moje plecy nie. Klient dał dokumenty w poniedziałek o piętnastej, we wtorek o dziewiątej zadzwonił po wynik - prawie miałam mu powiedzieć, że tak, mam skaner w oczach, mrugam powieką i papier sam wchodzi do komputera.  Dieta bardzo dobrze, słodyczy nie ma wcale, waga non stop na poziomie piątki z przodu. Zastanawiałam się na wprowadzeniem większej ilości jogi. W studiu, do którego chodzę, to co lubię jest tylko w poniedziałki i niedzielę, reszta jest albo za szybka (joga vinyasa), albo za wolna (yin joga), więc pozostaje mi praktyka na własną rękę. Zastanawiałam się znowu nad siłownią, ale to jest dla mnie za nudne. 

231

  Ja to jednak jestem królową dram. A przecież nie było aż tak źle, jak mogło wynikać z wpisu. "A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój".  Tymczasem mocno świeci słońce, wyjeżdżając z podwórka zamieniłam dwa zdania z panem, który przyszedł do sąsiadów naprawiać ogrodzenie, a na śniadanie mam ulubiony soczek marchewkowy. Mam też plan iść na popołudniową jogę. Nadchodzi Brama Lwa (8.8) i pełnia Księżyca w Wodniku (9.8), moim znaku, idealny czas na manifestacje .

230

W piątek wieczorny kryzys, w którym wybuchłam na Whatsappie i znowu wywalałam w głowie pretensje do eksmęża, że schrzanił mi strefę uczuciową w życiu. A przecież to już przepracowany problem.  W sobotę obudziłam się mocniejsza, w tzw. międzyczasie zajęłam się podwórkiem i ogrodem, w oczekiwaniu na burzę skosiłam trawniki i przemyłam podrabianym karcherem kostkę. W niedzielę pojechałam na poranną jogę, okazało się, że zajęć nie ma, za to jest event pod tytułem "Śniadanie z jogą", mimo że musiałam godzinę odczekać, poczekałam i wzięłam udział: praktyka była dłuższa, niż zwykle, potem pyszne kanapeczki i herbata na dachu kamienicy w pierwszej Alei, z widokiem na całe Aleje i Katedrę Św. Zygmunta. Chyba po tym zamieszaniu z lataniem do H. przez ostatnie trzy miesiące wrócę także do poniedziałkowych praktyk.

229

  Wczoraj w nocy przyszło powiadomienie z EPU, że jest klauzula wykonawcza do kolejnego nakazu (sprawa z lokatorką), więc z samego rana zaklikałam wniosek do komornika o egzekucję. Ciekawe, na razie nic nie odzyskałam z tych pieniędzy. Jestem tak boleśnie przećwiczona, że drugie mieszkanie stoi puste od maja zeszłego roku i jeśli ktokolwiek się tam wprowadzi, będzie to osoba z rodziny, żadnych ludzi z ulicy, zwłaszcza po tym, jak klient zaserwował mi opowieść, że znany prawnik w pobliskim, byłym wojewódzkim mieście raz wynajął dla siebie mieszkanie i zostawił je w takim stanie, że nie było ani jednego całego mebla po okresie najmu. A niby prawnik, znany i ceniony w środowisku lokalnym. Zresztą przedwczoraj wpadł mi nagłówek, że rynek najmu się skończył, nie pierwszy zresztą raz, nie warto inwestować w mieszkania na wynajem (choć może krótkoterminowy?) i nawet youtuber Kuba Midel, który latami przekonywał do tego biznesu, pozbył się wszystkich lokali. Poza tym dzień spokoj...