Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

321

 Od jakichś kilku dni chodzi za mną myśl o podcięciu końcówek, dosłownie dwa centymetry. Jestem więc umówiona na dziś do fryzjera. Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie umówić się na ombre (ale doszłam do wniosku, że lepiej dla portfela jak moja farba będzie nazywać się, jak wyczytałam u kogoś sympatycznego, "z promocji"). Jutro idę robić paznokcie. Chodzę do dziewczyny, która na Booksy opisana jest jako poczatkująca pracownica, więc płacę poniżej normalnej stawki salonowej, ale paznokietki wychodzą pięknie. Dziewczątko nie ma jeszcze skończonych osiemnastu lat, ale twierdzi, że już ma czteroletnią praktykę. Oczywiście zaczynała od robienia sobie i rodzinie. Jak z nią o tym rozmawiałam, to przypomniał mi się stary dowcip o szukaniu przez pracodawców dwudziestoletnich pracowników z dziesięcioletnim doświadczeniem. Nastrój lekko w górę, dzisiaj widzę sens nie tylko pracy zawodowej. Dzisiaj też czuje należycie, jak dotąd, wykorzystany dzień. Może nawet znajdę energię w sobie, ...

320

 Skonsultowałam objawy zmęczenia z koleżanką z pracy i wyszło od niej, że  fajnie by było, gdym zaczęła suplementować magnez i witaminę B (konkretnie cytrynian magnezu w dawce co najmniej 500 mg  tu i kompleks witaminy B tu ), zwłaszcza że jestem kobietą w okresie perimenopauzy. Zamówiłam i dobrałam sobie do tego BioMarine NeuroLipids ( tu ), brałam to kiedyś i lepiej funkcjonowałam, w sumie nie wiem, dlaczego przestałam.  W pracy rano zaplanowałam sobie jedno, wyszło zupełnie co innego, do tego nagle poczułam się tak zmęczona, że znowu wcześniej wyszłam. Musiało być naprawdę źle, bo przed wyjściem odebrałam telefon od klientki, która zapytała, dlaczego tak smutno brzmię. W domu zjadłam trochę ptasiego mleczka (cukier) i zmęczenie przeszło. Może to wszystko stres, bo wczoraj wieczorem zapodałam sobie melisę z szyszką chmielu i nawet spałam całą noc z tylko jednym wybudzeniem. Przyszły mi wreszcie herbaty Yogi, mam je tylko odebrać z paczkomatu, więc czekam sobie, aż...

317

 Na południu spadł śnieg, u nas też, ja wyciągnęłam wełniany płaszcz z szafy. W płaszczu obie kieszenie były dziurawe, ja ze starczej ślepoty ledwo nawlekłam nitkę na ucho igielne, ale jakoś operacja "zaszywanie kieszeni" się udała.  W płaszczu bardziej elegancko, niż w puchatej kurtce, w której kołnierz co trochę usmarowany bywa podkładem do twarzy. Przyszedł kalendarz adwentowy z herbatami - jak to ja: nie poczekałam z nim do grudnia, tylko od razu zaczęłam konsumpcję. Akurat teraz miałam czas na degustację. Przy okazji wspomniała mi się herbata z dodatkiem lukrecji kupowana w zwykłym, holenderskim dyskoncie i coś tam sobie wyszukałam na Allegro z jakichś jogicznych herbat, zobaczę, jak będzie smakowało. Ostatnio piję dwie kawy dziennie i morze herbat. Z lokówko-suszarki zrezygnowałam jednak: włosy mam z natury proste, niepodatne na zakręcanie, więc dotychczasowa suszarka będzie się dalej sprawdzać.  Jak mi wyjdzie w praktyce rezygnacja z koczka-antenki i codzienne myci...

313

 Poniedziałkowy wieczór - jedna wielka bieganina. W drodze z pracy spostrzegłam pomarańczową kontrolkę na desce rozdzielczej, wskazująca na niskie ciśnienie w oponach. Podjechałam po lekarzu na stację, coś tam dopompowałam, ale kontrolka nie zgasła. Po powrocie do domu poprosiłam dziecko, by się zajęło problemem. Dziecko tak się zajęło, że od kondensatora rozładował się - jak się okazało dzisiaj rano - akumulator. Auto najpierw nie chciało wyłączyć świateł, potem umilkło całkowicie. Uruchomiłam wszystkie swoje zdolności organizacyjne - dzwoniłam dwa razy do serwisu Toyoty, zgłosiłam zdarzenie do Assistance. Przedtem wymieniłam baterie w kluczyku i pilocie - bo myślałam, że to wina baterii i zdążyłam zamówić taxi z powerbankiem do samochodów.  Na grupie pracowej w międzyczasie napisałam, że spóźnię się do pracy. Pan z pomocy assistance zdiagnozował auto telefonicznie i orzekł, że na 99% rozładowała się bateria rozruchowa. I tu uratował mnie brat, który zadzwonił i zapowiedział ...

312

 Postanowiłam zamknąć konto Inteligo. Myślałam o tej decyzji od jakiegoś czasu. Konto Inteligo mam ponad dwadzieścia lat, ale bank przestał je rozwijać - obecnie nawet lokaty nie są w tej usłudze dostępne, e-Urząd przeniósł z wnioskami do PKO BP. Wprawdzie koszty miesięczne są niewielkie, ale z codziennymi płatnościami przeniosłam się w lutym do konkurencji. Rachunki Inteligo trzymałam z powodu ekslokatorki (podałam jeden z nich we wnioskach egzekucyjnych) i innych moich dłużniczek, które spłacają swój dług w ratach. Do dłużniczek wysłałam dzisiaj pisma z prośbą o wpłaty na inne konto, pozostaje mi do załatwienia zmiana we wnioskach egzekucyjnych. Obiecałam sobie, że w poniedziałek, jak tylko będę miała w ręku sygnatury spraw, napisać przez mObywatela do mojej komorniczki. Siedziałam i myślałam, i nagle wpadłam na pomysł, że sygnatury znajdę w historii operacji bankowych - wniosek do komornika wysłałam więc natychmiast po ich ustaleniu .  Poza tym będąc w mieście postawiłam so...

310

 Weszłam sobie dzisiaj na moje konto w e-ZUS i dotarłam do informacji o mojej hipotetycznej emeryturze. Na obecną chwilę będzie ona wynosić  1154,32 zł.  Mniej, niż minimalna emerytura teraz. Zaprzeczenie. Gniew. Wewnętrzna walka. Depresja. Akceptacja. Sobota. Niedziela.

307 ministranci

 Święto Niepodległości spokojne. Obejrzałam w telewizji uroczystości przed Pomnikiem Nieznanego Żołnierza w Warszawie - zawsze oglądam.  Po obiedzie pojechaliśmy z dzieckiem do kina. "Dnia Świra" opowiadać nie trzeba, jest to satyra na przywary stereotypowego Polaka. Nie wiem, czy od czasu nakręcenia tego filmu cokolwiek się zmieniło w mentalności przeciętnego rodaka, szczególnie uderzyło mnie odniesienie do stanu ówczesnej polityki. Na pewno zmieniło się to, że teraz w reklamach to mężczyźni wkładają naczynia do zmywarki i piorą w pralkach, a krew na podpaskach przestała być estetycznie błękitna. Potem "Ministranci". Spojlerować nie będę, natomiast uważam, że warto ten film zobaczyć. Scena przemocy, w której główny bohater "oddaje życie" za potrzebujących jak Chrystus, wstrząsająca jak przebitki z sali sądowej w "Domie dobrym". Popłakałam się, tak że potrzebowałam chwili po wyjściu z kina, by nie mówić łamiącym się głosem. Na duchu podnosi jedna...

306 nie pytaj mnie

Obraz
 W południe oglądałam w telewizji obchody Święta Niepodległości Polski, potem zaczęłam skakać pilotem po kanałach, by natknąć się na odcinek "Kiepskich". Ot, cała Polska w tych dwóch elementach. Dziecko pokazało mi na Twitterze filmik, w którym stuletni weteran wojenny z UK w telewizji śniadaniowej powiedział, że Wielka Brytania obecnych czasów nie była warta tego poświęcenia, które było przedmiotem działań i śmierci jego towarzyszy i przyjaciół w czasie wojny.  Dokąd zmierza Europa?

304 dom dobry

 Dwa dni długiego weekendu przebarłożyłam nie wiem na czym, więc trzeci i czwarty dzień postanowiłam spędzić na oglądaniu filmów. Pierwszego dnia drugiej połowy weekendu na tapet poszły "Substancja" (potwór sikający krwią aż komiczno-ironiczny, ale wydźwięk końcówki smutny) i "Dom dobry" (tu oddaję honor mojemu eks, przy tym filmie to był ideałem; podoba mi się konwencja filmu-snu). Do tego obejrzałam wszystkie tegotygodniowe odcinki mojego tureckiego serialu. Następnego dnia zaplanowałam odświeżoną wersję "Dnia świra" (klasyk, który chcę obejrzeć z dzieckiem) oraz "Ministranów" - pokaz przedpremierowy.  Wracając z kina wzięłam dziecku kubełek z KFC - dali do tego frytki, które ja zeżarłam. Mea culpa. Przez to wszystko przestałam się przejmować przymusowym postojem w pracy.  Może jutro przed kinem porobię trochę prania.

302 w kafejce

Obraz
 Dzisiaj robiłam paznokcie w moim stałym punkcie (może niepotrzebny wydatek, ale henna brwi i paznokcie to wszystko, co robię; hybryda jak hybryda, może sztuczna, ale mam zadbane skórki wokół paznokci, a to moja zmora), a po paznokciach przemiłe spotkanie z przyjaciółką w ulubionej i stałej kafejce. Nie mogłyśmy się nagadać, miałyśmy się spotkać przed Wszystkimi Świętymi, ale jej stan zdrowia nie pozwolił (wylądowała na SOR z górnym i dolnym ciśnieniem trzycyfrowym i dusznościami). Pumpkin spice latte (stanowczo za słodka, słodycz zabiła smak dyni) oraz pyszna tarta pistacjowa. Poruszyłam między innymi temat, że ojciec moich dzieci namawiał je kilka lat temu na podjęcie życia seksualnego - młodsze dziecko przyznało mi się całkiem niedawno, że gdy miało piętnaście lat, jego ojciec mu powiedział, że w tym wieku przeżył swoją inicjację seksualną i dobrze by było, gdyby dziecko znalazło sobie partnera do seksu, nawet gdyby to nie miał być ktoś na stałe. W pracy jak w pracy; w czwartek ...

301 Sętowski

Obraz
 Kolejny raz dochodzę do wniosku, że na pewne czynności wymagane prawem w mojej pracy jest stanowczo za mało czasu, co więcej w jednej dacie kumuluje się kilka deadline'ów i jak się ma do obsługi naraz kilkanaście podmiotów, to delikatnie mówiąc robi się gorąco. Stąd babole. W tym zakresie podobają mi się rozwiązania niemieckie. Dzień więc upłynął na pracy zawodowej, która zabrała mi cięgiem trzynaście godzin, tak więc teraz mam ochotę tylko barłożyć. Na dziś nie mam więcej nic do napisania. Zmieniłam nieco wystrój sypialni. Zmieniłam nieco wystrój sypialni

298

 Po porannej jodze w niedzielę podałam dzieciom obiad. Trochę posiedzieliśmy i porozmawialiśmy przy stole, potem starsze dziecko spakowało walizkę i pognało do stolicy. W sumie było trochę po trzynastej, dziecko jechało swoim samochodem, ruch pewnie wzmożony, więc wolałam, żeby jechał jeszcze w dziennym świetle, niż wracał po nocy. Ja założyłam dres i poszłam sprzątać liście w ogrodzie. Upociłam się przy tym tak, że dosłownie miałam mokre plamy na bluzie. Prawie dwie godziny wzmożonego ruszania rękami plus skłony i podnoszenie. Jak się okazało wieczorem, zdążyłam przed deszczem. Nie wiem, czy dusze wybaczą mi prace ogrodowe w Dzień Zaduszny - moja mama twierdziła za czasów mojego dzieciństwa, że to dzień, kiedy dusze plączą się po ziemi, nie powinno się wtedy słuchać głośno muzyki, żeby ich nie spłoszyć, a przed siadaniem na krześle czy kanapie powinno się dmuchnąć na siedzisko, żeby nie usiąść na duszy.  Po wszystkim kąpiel, maska na włosy, peeling enzymatyczny na twarz ...

296

Obraz
 Ograniczenia dietetyczne, które sobie narzuciłam, dają efekty - jest już stabilna piątka na pierwszym miejscu we wskazaniu wagi.  Wczoraj podjechałam do biura koło dziesiątej rano, wypiłam kawę, kurier przyszedł wcześniej, niż zazwyczaj. Potem weszłam na krótką bumelkę sklepową - nabyłam spodnie z przepięknej wełenki i do tego sweterek oraz dwie bluzki w modnym, czekoladowym brązie. Ten czekoladowy brąz i pudrowy róż był też modny ze dwadzieścia lat temu, pamiętam bardzo dobrze, w opisach ciuchów na Allegro używano dokładnie tych samych określeń. Potem pojechałam na cmentarz w mieście, babcia jakby mnie prowadziła za rękę, bo jej grób znalazłam bez trudu - a przecież we wcześniejszych latach zdarzało mi się błądzić. Wieczorem teatr - zastanawiałam się, jak przeszłam (i to bardzo dobrze) przez maturę nie znając "Tanga". Chcę sobie kupić plakat z tego przedstawienia, mam nadzieję, że są jeszcze dostępne. Dzisiaj pojechałam na cmentarz na wsi, spotkałam parę osób z rodziny i na...