niedziela leniwa

 a ja obudziłam się jak zwykle o szóstej. Obejrzałam "Wizę na miłość" (guilty pleasure, ale jak oglądam, to widzę siebie z przeszłości), wypiłam kawę, nawet dwie i posadziłam w ogrodzie zakupione wczoraj hibiskusy bagienne. mam nadzieję, że się przyjmą, choć jak się okazuje, potrzebują dużo wody i specjalnie dla nich musiałam rozciągać węża i biegać z tym wężem z tyłu i przodu domu (jednego hibiskusa posadziłam od frontu, drugiego tak, by mieć widok z tarasu na tyłach ogrodu).

Zanim nadszedł czas jogi, właściwie chciało mi się spać z powrotem. 

Oprócz oczyszczania piwnic czyszczę też zamrażarkę - tuż przed pięćdziesiątką doszłam do wniosku, że nie potrzeba mi w nim trzymać wielu zapasów mrożonek, stanowczo lepiej jest robić zakupy na bieżąco, zwłaszcza w obliczu nagminnie zdarzającego się faktu, że gdy ja coś akurat rozmroziłam, syn zgłaszał ogarnięcie obiadu we własnym zakresie (czytaj: kurczaczki z KFC albo stripsy z McDonald's). 

Wczoraj wieczorem wyskoczyłam na zakupy do galerii handlowej, nabyłam piękne okulary przeciwsłoneczne (będę codziennie zadawać szyku), australijskie masło do ciała (nawilża świetnie moją nabierającą oznak perimenopauzy skórę) oraz dwie wody perfumowane - jedna o zapachu karmelu i jedna o zapachu gorzkich pomarańczy. Szukam jeszcze odpowiadającego mi kapelusza słomkowego - po niedawnej rozmowie ze stryjem doszłam do wniosku, że ma on rację i chce mojego dobra, otóż według stryja nie mogę stać się prostą chłopką pracując w ogrodzie, tylko z klasą panować nad nim, a do oznak relaksu, a nie ciężkiej roboty, potrzebne jest mi stosowne okrycie głowy. Do tego ostatnio przyuważyłam sąsiadkę w dżinsowych szortach, obcisłej bluzce na ramiączkach, związanych włosach i basebolówce układającej drewno do kominka i wiem dokładnie, co stryj miał na myśli. A dzisiaj w ogrodzie mimo wczesnej pory było dokładnie, tak jak stryj mnie sobie wymarzył: nasadzenia przeprowadzane powolutku, ze starannie dobranymi miejscami, na które będzie dobry widok z różnych stron, z chwilą zastanowienia się, czy miejsce aby na pewno korzystne. Potem w telewizji śniadaniowej pokazano ujęcie pewnej aktorki starszego dojrzałego pokolenia, Małogrzaty Pieczyńskiej, która właśnie w słomkowym kapeluszu z wielkim rondem szła leciutkim krokiem przez swój ogród z owocami w dłoniach - ach!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

dzyndzelek

wczoraj

ale śniegu

trigger (edit.) (komentarz do komentarzy pod "dzyndzelkiem")

czuję energię i optymizm

znowu

to było bardzo pracowite lato

wreszcie