pozytywny dzieñ
sfinalizowałam spotkanie ze znajomym z przeszłości. Było to króciutkie spotkanie, ale cel został osiągnięty: zapewnienie dalszego dbania o wspólne interesy. Przy okazji zdobyłam resztę środków na wymianę napędów w bramach garażowych.
W ogrodzie sezon na podlewanie nowości w pełni, biegam więc z wężem, ale od dziś za każdym razem zakładam kapelusz. Słomkowy (a koleżanka w pracy zaśmiała się, że słomiane kapelusze nosiły chłopki w polu, a prawdziwe damy miały zupełnie inne kapelusze, z jedwabi i piór). Wprawdzie w "Nocach i dniach" chłopki w kapeluszu nawet słomianym nie uświadczysz, może koleżanka ma wspomnienia z lat młodzieńczych (jest 13 lat starsza ode mnie).
Wczoraj syn mi włączył film na Youtube, ponoć młodzi ludzie coraz mniej piją alkoholu (ale czy nie idą w inne używki?), częściej znajdują rozrywkę przy wspólnych posiłkach albo planszówkach. Moje dzieci są tego dowodem, wprawdzie w planszówki nie grają ale a) syn starszy - "piłem, jak miałem 15 lat, teraz mi to nawet nie smakuje" b) syn młodszy "nie chodzę na imprezy, bo byłem dwa razy i za każdym razem częstowano mnie narkotykami". Hm, ja ostatnio wypiłam wino bezalkoholowe (taka cierpkawa oranżada), ale głębokie mam postanowienie zarzucenia i tego, bo w efekcie tylko wzrosła mi waga (którą od połowy lipca staram się zmniejszyć).
Na Claromontana ciągną pielgrzymi - chodzą cały rok, ale teraz przed sierpniowym szczytem jest największe natężenie. Drogę do i z biura przemierzam więc z cierpliwością.
No i na koniec: niesmak wczorajszego rana. Internetowa prasówka przyniosła informację o setkach tysięcy dolarów od Arabów dla Sikorskiego, przetykanych egzotycznymi wycieczkami, oczywiście w zamian za określone głosowanie w Parlamencie Europejskim, a potem afera z odszkodowaniami powodziowymi dla znajomych królika na Dolnym Śląsku (to jak to, ale szczególnie wzburzyło mnie wyznanie Siemoniaka, że KO wie o tym od kwietnia i do tej pory nic nie zrobiła w sprawie). Doprawdy, zupełnie nie ma na kogo głosować. W pobliskim, byłym wojewódzkim mieście zbierane są głosy w sprawie referendum o odwołanie prezydenta miasta, a kolejne dni przynoszą kolejne afery. Dziwi i smuci, że w czasach Internetu rządzący na wszystkich szczeblach mają "suwerena" za tępaka. A ja myślę o słowach sąsiada, który za młodzieńczych lat bawił się w politykę "oni wszyscy w telewizorze się kłócą, a w podziemiach Claromontana osobiście byłem świadkiem, jak razem chlali wódę". Ech.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.