Dawno Pani nie widziałem

Ostatnie miesiące to jakieś pomieszanie przeszłości z teraźniejszością, zaduma nad przemijającym czasem, uciekniętą młodością i tęsknota za życiem alternatywnym, które przecież wcale nie musiałoby się wydarzyć. Za bardzo w tym utknęłam.

Dzisiaj piękne niebo, ciepło, w powietrzu owady latające nisko. 

Rano wzięłam kąpiel z celebracyjnym myciem włosów. Potem zawiozłam stare szmaty na PSZOK i znowu poczułam, że jestem stąd, gdy pracownik PSZOK-u uśmiechnął się do mnie i powiedział: "Dawno Pani nie widziałem". Bardzo miłe.

Potem pojechałam do przyjaciółki na szybką kawę. Otóż, albo mamy szybkie kawy do południa w niektóre soboty, albo czasem udaje jej się oderwać od trójki dzieci, męża, pracy zawodowej i budowy domu i wychodzimy na ciacho do prawilnej kawiarenki. Zawsze staram się przy wizytach domowych mieć jakieś słodkości dla jej dzieci, więc wcześniej wstąpiłam do dyskontu.

Po powrocie dooglądałam powtórki serialu i skosiłam trawę. Łażenie z kosiarką poszło na konto dzisiejszych kroków.

W międzyczasie dzwonił L. Jakiś czas temu odblokowałam go w telefonie i mamy sporadyczny kontakt, to znaczy on od czasu do czasu dzwoni. Ja zdałam sobie sprawę, że zadziałał w mojej głowie mechanizm wyparcia złych wspomnień i podchodzę do tych telefonów racjonalnie: nic one nie znaczą, choć raz wprawdzie padło stwierdzenie, że od 3 miesięcy nie miał kropli w ustach; natomiast są inne sprawy, które nie posunęły się do przodu odkąd się znamy, mimo deklaracji. Sprawy odkładane na wieczne nigdy. Telefony i dostęp do jego streamingów to tylko zaczepka, pretekst do utrzymywania iluzji, że jeszcze coś z nas kiedyś (ja uważam, że nigdy) będzie. Może rzeczywiście chce mieć mnie w pobliżu. Może tęskni. Może lubi kontakt. Może chce zostawić sobie otwarte drzwi. Może wszystkie te rzeczy naraz. A może mi się tylko tak wydaje. Czuję, że tak jak jest teraz, jest dla mnie lepiej, bo już niczego od L. nie oczekuję, przestałam katować się czekaniem. Nie daję więcej, niż dostaję. On też znormalniał, jak dzwoni, to nie po dwudziestej trzeciej, gdy budził się z pijackiego snu, tylko w moich godzinach funkcjonowania. Dopuszczam myśl, że jest trzeźwy, ale to nie powoduje, że chcę do niego wrócić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

dzyndzelek

wczoraj

ale śniegu

trigger (edit.) (komentarz do komentarzy pod "dzyndzelkiem")

czuję energię i optymizm

znowu

to było bardzo pracowite lato

wreszcie