karma

 Dzisiaj zawodowo zaliczyłam niemal zgon - dostałam kilka maili od audytora, odpowiedziałam na trzy i te trzy odpowiedzi tak strasznie wyczerpały mnie psychicznie, że myślałam przez pół dnia, że zemdleję. System nerwowy na granicy. Prawie miałam poczucie derealizacji i już, już bałam się, że za chwilę choroba wróci. Szef wypuścił mnie wcześniej z pracy. Najpierw ustawiłam telefon w tryb samolotowy, położyłam się do łóżka na półtorej godziny, potem coś zjadłam na wytrawnie, łyknęłam dwie tabletki Validolu, wypiłam kilka łyków melisy i poszłam do kosmetyczki na hennę i manicure. Na szczęście uczucie derealizacji przeszło. Wstawiłam pałki z kurczaka do piekarnika i zjedliśmy je z makaronem. 

***

Napiszę coś kontrowersyjnego, o czym myślę od długiego czasu.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno, czasem najlepiej jest usiąść na brzegu rzeki i czekać.

Moją następczynię przed wydarzeniami rozstaniowymi traktowałam jak siostrę i najlepszą przyjaciółkę, przy odejściu eks rozpadł się nie tylko mój świat rodzinny i krąg przyjaciół, ale również straciłam pracę, bo pracowałam w firmie eks. Z pokiereszowanym wskutek nagłego stresu zdrowiem musiałam zacząć życie na nowo we wszystkich dziedzinach, ciągnąc za sobą dwoje przedszkolnych dzieci.

Sześć lat temu związek mojego eksmęża z moją następczynią, z tego co mówiły mi dzieci, przechodził kryzys. Eks wybudował dom na działce zakupionej za własne pieniądze od rodziców partnerki , rozmiarami przeznaczył go dla wszystkich członków rodziny partnerki, zawsze oszczędny aż do skąpstwa zdecydował się pod jej wpływem nawet na kuchenkę indukcyjną, której użytkowanie wychodzi obecnie najdrożej. Ale pani (żyli bez ślubu) ponoć wniosła o dopisanie jej do aktu własności domu, nie wiem czy to było gwoździem do trumny, ale po tym wniosku związek długo już nie potrwał. Nie wiem, jak i gdzie eks poznał następną kobietę, piętnaście lat młodszą od siebie, sprawy nimi były tak wyraźne, że kiedy ta kobieta (będąc mężatką) urodziła dziecko, eks został zmuszony do zrobienia testów na ojcostwo tego niemowlęcia. Pani wkrótce rozstała się z mężem, przez jakiś czas mój syn niechętnie jeździł do ojca, bo ten definitywnie rozstał się z poprzednią panią i zaczął dość często zapraszać do siebie nową. Nie wiem, kiedy zamieszkali razem, ale że będą mieli dziecko dowiedziałam się dwa tygodnie przed porodem. Obecnie eks ma piątkę dzieci z trzema kobietami, dwoje dorosłych, jednego nastolatka i dwoje kilkulatków. Dorosłe dzieci żartują sobie, że tata żyje schematem "jedna kobieta na dekadę, nowy cykl związkowy, nowe dzieci" i przewidują, że jeszcze kilka lat i będzie next. Oczywiście nigdy więcej ślubu, bo po co przy rozstaniu dzielić majątek.

Tymczasem moja następczyni z wielkiej miłości przeszła w równie wielką nienawiść, którą demonstruje - a jakże - totalną alienacją rodzicielską. I tu moje myślenie - wcale eksa nie jest mi żal, bo kiedy byli razem, pomagał jej alienować ojca jej wcześniejszych dzieci, mimo że kiedyś byli bliskimi kolegami. To tak, jakby moja następczyni zemściła się za mnie, a ja mam czyste ręce. Nie jest to dobre dla dziecka, ale rozumiem ją. Czuję sprawiedliwość dziejową. Wiem, że to nieładne, ale, cholera, fajnie popatrzeć. 

Nie wiem już, jak długo moje dzieci nie widziały się z tą częścią rodzeństwa, o ile pamiętam, chyba już od pandemii albo może wybuchu wojny rosyjskiej. Jak powiedział młodszy, nie czuje więzi. Ciekawe, co będzie po śmierci eks, gdy przyjdzie do spadkobrania (ale tego może już nie dożyję).

***

Tymczasem ja otworzyłam bezalkoholowe prosecco, które smakuje jak oranżada bez cukru. Chciałam wczoraj w dyskoncie kupić wino bezalkoholowe, ale było w tej samej cenie, co w lokalnym sklepiku, więc doszłam szybko do konstatacji, że wolę dać zarobić "swojemu". Paznokietki po manicure mam wybitne (wciąż trwa regeneracja po żelu), gdy odrosną, spróbuję japońskiego manicure.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

dzyndzelek

wczoraj

ale śniegu

trigger (edit.) (komentarz do komentarzy pod "dzyndzelkiem")

czuję energię i optymizm

znowu

to było bardzo pracowite lato

wreszcie