netfliksowa "Lalka" - szok poznawczy
Po obejrzeniu pierwszego odcinka netfliksowej "Lalki" doznałam szoku. Wiedziałam, że to ma by wariacja na temat, a nie ekranizacja; różne recenzje czytałam, ale po pierwszej próbie najbardziej pasowała do moich odczuć ta, w której autor podsumował tekstem z Budki Suflera "scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić, więc z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic". Nie na moją delikatność. Nie miałam ochoty kontynuować. Po trzech dniach dysonans poznawczy minął i postanowiłam dać serialowi szansę. A jednak! Nagle zmiana nastawienia o sto osiemdziesiąt stopni. Gdy już mój mózg przetworzył szok poznawczy, bluźnierstwa i formę "wariacji na temat", to okazało się, że jest to coś, co bardzo mi się podoba. Co by było, gdyby Łęcka chciała stać się kimś w życiu poza żoną. Rodzi sporo do powiedzenia o dobrych stronach sytuacji, w której idę przez życie jako samotna kobieta. Warto dać "Lalce" Maślony szansę.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.