Old Money Face
Lubię styl Old Money, mam nawet pół szafy (szaf, bo zagrabiłam szafę po opuszczającym eksmężu) w tym kierunku. Dzisiaj mignęło mi na fejsie, że nawet sposób starzenia się wyraźnie dzieli na na Rich Face i Old Money Face. Ten drugi typ to odejście od plastyki chirurgicznej i medycyny estetycznej (do tej pory słabo odróżniam) na rzecz - no cóż - po prostu naturalnego wyglądu. Ja do tej pory nie mogę zdecydować, czy starzeję się z godnością, czy bez godności.
W pracy jaka piękna katastrofa, sama mam mgliste pojęcie jak z niej wybrnąć, właściwie tego pojęcia nie mam wcale, ale jadę jutrzejszym rankiem na konsultację i zobaczę, co zespół orzeknie. To mi mówi o moim zawodzie, że jestem jak "my, król, z Bożyj łaski" if you know what I mean.
Na blogu robię porządek - zgodnie z zaleceniami Google usuwam i dodaję na nowo linki w rubryce "Czytam", bo coś się nie aktualizuje od trzech tygodni, a przecież autorzy piszą nieustająco.
Natomiast prespektywa na wydatki zimowe (ogrzewanie metrażu) bezpieczna - wpadła premia roczna, która z grubsza powinna je pokryć. Trawa po sierpniowej wertykulacji i areacji pięknie odbiła. Dziecko pomogło rozwiesić pranie. I to cieszy, bo przecież z małych ucieszeń buduje się świat.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.