Sztuka przez wielkie S
Niedziela, więc rano po kawie (na pusty oczywiście żołądek, obowiązkowo gorzka i czarna) joga. Nie wiem, jak kawa ma się do jogi, ale bez kawy nie umiem żyć. Na jodze dużo asan na nogi, uda mam nieco mocniejsze, niż gdy zaczynałam przygodę z jogą, ale wciąż nie są completely strong. Wady siedzącego trybu życia.
Po jodze pojechałam na stację Orlenu, najpierw przy trasie, potem bliżej miejsca zamieszkania. Nie chciałam tankować, o nie, lecz szukałam kubków do kawy ze Sztuką przez wielkie S.
Dostał mi się taki:
Po jodze kąpiel, gorąca woda wypruła mnie z sił, więc ledwo żywa dałam dziecku obiad i zaległam. Jak doszłam do siebie, to obejrzałam ciurkiem trzy odcinki "Klary" i wstawiłam leczo. Leczo to absolutny szczyt moich możliwości kulinarnych.
Czy wspominałam, że ostatnio przed biurem w szczelinach między kostką brukową wyrosły grzyby? To totalna wola życia.



Zbierasz takie kubki? A zdjęcie księżyca bardzo dobre 👍
OdpowiedzUsuńTo są kubki papierowe, nie wiem, jak długo wytrzymają. Dziękuję za komplement.
Usuń