tulipany botaniczne i Darwina
Otóż przeglądałam sobie głupotki na Instagramie i zdarzyło mi się wyłuskać ciekawostkę. Że tulipany obecnie są hodowane tak, że cebulki zazwyczaj nie kwitną na drugi rok, to wiedziałam. Ale że można (i należy) dla wieloletnich efektów sadzić tulipany botaniczne i Darwina, to jest dla mnie totalna nowość. Zamówiłam od razu po dwadzieścia sztuk w pięciu kolorach i w głowie szukam miejsca w ogrodzie, by je wsadzić. Ogród zdaje się mieć powierzchnię magiczną, bo przyjmie prawie wszystkie rośliny.
Czytelniczo jestem w trakcie "Miłość nie istnieje" Tomasza Szlendaka, co prawda dopiero w połowie, ale autor jakby siedzi w mojej głowie, mimo że ja reprezentuję pokolenie po domyślnej reprodukcji, a nie szukającej partnera/partnerki do tego zadania. Dalej na półce mam "Przepraszam za brzydkie pismo". O tej książce już tyle razy czytałam, że wreszcie uznałam, że nadszedł na nią czas.
Rano byłam na jodze. O ile w miarę przyzwoicie skręcam się w lewo i prawo, to wygięcia do tyłu idą słabo. Sztywność kręgosłupa, proszę państwa.
P.S. Emocje z tygodnia uspokojone, natomiast głęboko wzięłam sobie do głowy powiedzenie "Albo masz miękkie serce i twardą dupę, albo odwrotnie". Słucham muzyki skatalogowanej w smartfonie jako "na podniesienie nastroju" i jest bardzo git.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.