co chatka, to zagadka
"Co chatka, to zagadka" myślę sobie, dotyczy to - jak mam wrażenie - mnie i wszystkich dookoła. Mając wybór, wybieram nie być ofiarą cudzych zachowań i nie wstydzić się tego, że jestem ich ofiarą (a my Polacy mamy mentalność szczególnie nastawioną na obwinianie ofiary), co oczywiście nie oznacza, że będę dalej tolerować cudze zachowania i nie stawiać granic. Czasem czuję sie niesprawiedliwie osądzona, ale pewnie ja też - niesprawiedliwie - osądzam. Czasem działam nieprzemyślanie i impulsywnie, czasem wychodzi na to, że impulsy kierowały mną słusznie.
Jest pizza sygnowana przez Księżula w Żabce, dziecko odmawia, zakazuje kupna i twierdzi, że to ta sama pizza, którą zwykle tam kupuje, tyle, że droższa i w innym, sygnowanym "Muala", opakowaniu. A może jednak, choć z tej samej fabryki mrożonek, trochę inna, na przykład cięższa, bo ma więcej kalorii? Tak przy okazji: dziecko mnie rozbawia rozpoznając w czasie skakania po kanałach tureckie seriale "po jednej nutce".
Pani od afery z subwencją za analizę z Chata GPT żaliła się w TVN, że została potraktowana przez społeczeństwo gorzej niż bandyta i że rzekomo "pomyliła się" wklejając do pracy "brudnopis". Dziwne, myślałam do tej pory, że naukowcy uważniej czytają pisma, które tworzą. Nie świadczy to najlepiej o kadrze uczelnianej. Tu natomiast trafnie powagę oddaje cytat: "Takie będą Rzeczpospolite, jak ich młodzieży chowanie". W tym kształcenie.
Ja jakiś czas temu opublikowałam selfie w mediach społecznościowych. Dostałam mnóstwo pozytywnego feedbacku i wytłumaczyłam to sobie tym, że spokój, jaki przez ostatnie miesiące mam w życiu, odbija się na twarzy i we włosach. Widać w nich dopływ energii. Blisko pół wieku fryzjerzy, nawet ci lokalnie topowi, utrzymywali mnie w przeświadczeniu, że cienkie włosy muszą mieć długość co najwyżej do brody, tymczasem okazuje się, że świetnie wyglądają, sięgając poza ramiona. Jest ich znacznie więcej. Odnoszę też wrażenie, że nieustannie niepotrzebnie produkują się w socjalach kolorystki rzucając znienacka pod twarz kolejne chusty w kolorach, w jakich nikt nigdy nie znajdzie ciuchów w sklepach sieciowych. W sumie nie chciałabym takiej konsultacji, bo i tak pewnie po niej nadal wybierałabym - na zasadzie "mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem" - te, w których czuję się wygodnie.
No i na koniec bieżnia, która skrzypi niesamowicie i boleśnie, wprost przeciwnie do kondycji moich kolan.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.