Znalazłam rolki z takimi pytaniami:
Łzy przychodzą same – przy reklamie, piosence, czy czyimś smutku. (tak)Hałas w domu męczy Cię bardziej niż sam dzień pracy. (w ogóle hałas mnie męczy, dlatego jak tylko nadarzya się możliwość, przeszłam na pracę hybrydową ze względu na hałasy w biurze)Wchodzisz do pokoju i od razu czujesz, że „coś wisi w powietrzu”. (wydaje mi się, że tak)Mocne perfumy albo ostre światło w sklepie dosłownie Cię wyczerpują. (nie bardzo)Po dniu pełnym ludzi potrzebujesz ciszy jak powietrza. (tak)Długo przeżywasz rozmowę, którą inni już dawno zapomnieli. (tak)Nie znosisz decyzji „na już”, pod presją. (raczej nie lubię działać "na już" pod presją)Nie możesz oglądać przemocy, nawet w filmie. (tak)Masz silną intuicję – często wiesz, co czuje druga osoba, zanim cokolwiek powie. (tak mi się wydaje)Po kilku godzinach z ludźmi marzysz o ciszy. (tak)Od razu słyszysz, kiedy ktoś zmienia ton głosu. (tak)Potrafisz długo myśleć o jednym zdaniu z rozmowy. (tak)Szybko masz dość hałasu, tłumu i kilku rzeczy naraz. (tak)Zauważasz drobiazgi, których inni nawet nie rejestrują. (nie zawsze)Muzyka potrafi całkowicie zmienić Ci nastrój. (tak)Kiedy wokół za dużo się dzieje, nawet zwykłe pytanie zaczyna Cię drażnić. (tak)Potrzebujesz pobyć sama, żeby dojść do siebie po intensywnym dniu. (tak)Wyczułabyś napiętą atmosferę, nawet gdyby wszyscy mówili, że wszystko jest okej. (tak mi się wydaje)Najbardziej odpoczywasz przy ludziach, przy których niczego nie musisz udawać. (tak, z tym zastrzeżeniem, że na co dzień najlepiej wypoczywam w izolacji)Nie wiem co o tym sądzić, równie dobrze na podstawie opisów z rolek instagramowych cierpię na (lekkie) ADHD. Faktem jest, że lubię ciszę i nienawidzę spędów i tłumów, więc unikam miejsc takich, jak koncerty i masowe imprezy, szczególnie darmowe. Każdego dnia potrzebuję jakąś ilość czasu spędzić sam na sam z własnymi myślami.
***
Dzisiaj po spotkaniu u klienta pracowałam nad odpowiedzią dla audytora na pytanie z zeszłego poniedziałku. Pisanie tego maila tak mnie znowu wykończyło, że omal nie zemdlałam. W jednym momencie poczułam fizycznie wyczerpanie. To tylko pracowy mail, w dodatku na którego jeszcze nie było odpowiedzi, a mój organizm uznał, że goni mnie lew i topię się jednocześnie. Mam przy tym większe zrozumienie, dlaczego po porzuceniu trafiłam do szpitala. Wieczorem ostateczne zredagowałam i zaplanowałam wysłanie tej wiadomości, w tej chwili czuję się na tyle spokojnie, że byłam gotowa zmierzyć się z zadaniem.
Postanowienie z zeszłego tygodnia o niekupowaniu ciuchów zostało złamane po dwóch dniach - byłam w galerii, zobaczyłam fajniutki wełniany kardigan i nie zastanawiałam się zbyt długo. Podobnie wczoraj - zobaczyłam na rolce spodnie (mam takie w innym kolorze) i też nie zastanawiałam się długo.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.