komentarz do randki
wczoraj dostałam koło trzynastej zadanie od audytorki, są to zadania gatunku "rzuć wszystko i zrób to natychmiast", więc musiałam w pracy zostać dłużej. Wyszłam z biura całkowicie sztywna od kilkugodzinnego fokusowania się i siedzenia na krześle. W domu szybki obiad i wzięłam się za malowanie ogrodzenia - to mój nowy wymysł, odkąd mam wyciętych połowę tuj, to od strony zabydowanego sąsiada straszyło betonowe ogrodzenie. Wpadłam na pomysł przemalowania go na czarno, wcześniej zrobiłam wizualizację w sztucznej inteligencji, a rezultat - w opinii sąsiadki wyszedł lepszy, niż myślała. Po dwudziestej nie miałam siły na nic, nawet na kroki na bieżni. Pokażę tu efekt, jak będzie gotowe wszystko, na razie jestem na etapie czekania na dostawę farby do betonu, bo mi surowca brakło w trakcie robót.
Rozmawiałam z kilkoma osobami o mojej randce z Sympatii. Facet z Sympatii powiedział w zaowalowany sposób, że już tak mu nie staje jak kiedyś, w opinii koleżanki i jeszcze innej osoby chciał mnie w ten sposób wybadać, czy w sytuacji intymnej nie będę się z niego śmiać. Mnie się też już seksu nie chce, jak wtedy gdy miałam trzydzieści lat - i zresztą teraz jestem sama, mam tyle różnych aktywności, że nie odczuwam specjalnie braku uprawy tego poletka. Natomiast pytanie o wyprowadzkę tozupełnie jak wyciągnięte z "chłopaków do wzięcia": wiem tylko, jak facet ma na imię, pół godziny mówię tylko ja, a on po moim monologu oczekuje, że NATYCHMIAST podejmę tę decyzję.
W sumie tego się spodziewałam po Sympatii, przecież pisałam co najmniej kilkakrotnie, że to nie jest środowisko dla mnie. A mimo to popełniłam ten błąd i znowu się tam zarejestrowałam. Wiem, że istnieją związki z portali randkowych, ale jakie są statystyki ich skuteczności? Na samej głównej stronie Symaptii wisi artykuł, w którym 85% singli deklaruje chęc poznania kogoś w "naturalnych" okolicznościach, a nie przez portal. Na pewno nie spotkałam w życiu wielkiej próby mężczyzn, ale ci którzy spotkałam, faceci z "Chłopaków do wzięcia" i różne opinie, które słyszę w telewizji i czytam w necie mówią, że jest wielu panów, którzy szukają matko-opiekunek z funkcjami seksualnymi. A ja bym chciała układ partnerski.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.