kiełkowanie i dyssymulacja
Trawa po podlewaniu wykiełkowała w ostatnim bastionie, dokładnie tym, który ze dwa lata temu opryskując chwasty na ścieżce z kostki brukowej potraktowałam round upem. W tym tygodniu codziennie ma padać, więc chyba nie będę musiała podlewać (ulga dla portfela). Jedyne prace ogrodowe, które do końca wakacji mam w planach, to koszenie. No, chyba że mi się w głowie coś usra uroi.
W pracy jak w pracy, coś tam z audytorem popycham do przodu, więcej zajmuję się sprawami bieżącymi, trochę luzu, trochę nerwów, dzisiaj nawet poczułam ścisk żołądka w oczekiwaniu na rozmowę z audytorem, co dało mi do zrozumienia, że lepiej koncentrować się na jednym źródle problemów (praca), niż mieć ich więcej.
Z piątkowej rozmowy z L. wynikało, że dzisiaj ma umówioną wizytę do lekarza medycyny pracy. Jestem ciekawa wyniku, ale nie chcę do niego dzwonić dzisiaj. Może wyślę mu maila, ale też nie dziś - po powrocie po latach Mandaryny i Wiśniewskiego Internet został zalany falą memów, co robić, gdy najdzie cię chęć pisania do eks, co wzięłam do siebie (zwłaszcza ten: "puknij się w głowę"). Rozmawiałam chwilkę z synem na temat L., L. nie widzi w sobie problemu alkoholowego. Powiedziałam synowi, że kiedy ja wylądowałam 16 lat temu na oddziale, też nie widziałam problemu ze swoim zdrowiem, twierdziłam, że potrzebuję wrócić do domu i zajmować się dziećmi (kupić prezenty na Mikołaja), a tu się okazało, że obserwacja trwała prawie 4 miesiące. W wypisie napisano mi m.in. o dyssymulacji. Teraz z perspektywy czasu wiem, jak bardzo się myliłam.
Wczoraj tak spałam, że zapomniałam o jodze, a chyba zarezerwowałam sobie miejsce. Mam tak spięte nogi po całych dniach siedzenia przed komputerem, że bardzo to czuję, dosłownie jakby krew w łydkach wolniej przepływała. Zdroworozsądkowo wiem, że muszę (chcę) coś z tym robić, więc po przestoju w czasie fali upałów wróciłam do chodzenia na bieżni (tak zbijam cholesterol) i staram się codziennie siedzieć w pozycji motylka co najmniej pół godziny (otwieram biodra). Nie chcę mieć takich problemów jak teść, który po całym dorosłym życiu spędzonym głównie za biurkiem, ma problemy z chodzeniem i wstawaniem z pozycji siedzącej.
W ostatnim wpisie poświęciłam miejsce odejściu eksmęża (tak a propos mojej dzietności), tu prawda nie jest wyłącznie gorzka, ma też nutę słodyczy - w sumie teraz widzę, jak fakt, że odszedł, pozytywnie wpłynął na mnie i na wzorce przekazywane dzieciom. Oczywiście nie ma możliwości jednoczesnego życia alternatywnym życiem (czyli w moim przypadku sprawdzenia, jak teraz kształtowałaby się moja świadomość przy założeniu kontynuacji życia z eksmężem - te dwie "ja" niestety nigdy się nie spotkają). Bardzo mnie to nieraz frapuje i czuję wtedy wzmożoną dualność życia. Bardzo.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.