prace na finiszu
Jestem mega zmęczona, ale i usatysfakcjonowana, bo prace w miejscu po tujach i kalinach na finiszu. Nie wspomniałam, że kazałam też wyciąć sprzed płotu dwa karłowate drzewka kaliny, by sąsiad, który ma działkę na końcu ślepej ulicy, miał lepszy wjazd?
Trawnik zgrabiony z odpadów i przy okazji z wyschłego mchu, dziury zasypane, posadzone nowe rośliny i dosiana trawa, powstałą grządkę wysypałam grubą korą sosnową. Zostało jeszcze do obrobienia z półtora metra kwadratowego, ale to w następnym tygodniu i rękoma synów (mam nadzieję), bo trzeba przenieść ciężkie elementy, a i kory brakło.
Dziecko warszawskie przyjechało ze studiów do domu, decyzja o podróży podjęta spontanicznie, mimo to cieszę się jak kwoka, która wszystkie pisklęta ma pod skrzydłami.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.