prace na finiszu

 Jestem mega zmęczona, ale i usatysfakcjonowana, bo prace w miejscu po tujach i kalinach na finiszu. Nie wspomniałam, że kazałam też wyciąć sprzed płotu dwa karłowate drzewka kaliny, by sąsiad, który ma działkę na końcu ślepej ulicy, miał lepszy wjazd?

Trawnik zgrabiony z odpadów i przy okazji z wyschłego mchu, dziury zasypane, posadzone nowe rośliny i dosiana trawa, powstałą grządkę wysypałam grubą korą sosnową. Zostało jeszcze do obrobienia z półtora metra kwadratowego, ale to w następnym tygodniu i rękoma synów (mam nadzieję), bo trzeba przenieść ciężkie elementy, a i kory brakło.

Dziecko warszawskie przyjechało ze studiów do domu, decyzja o podróży podjęta spontanicznie, mimo to cieszę się jak kwoka, która wszystkie pisklęta ma pod skrzydłami. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

dzyndzelek

wczoraj

ale śniegu

trigger (edit.) (komentarz do komentarzy pod "dzyndzelkiem")

znowu

wreszcie

czuję energię i optymizm

302 w kafejce