reminiscjencje
czasem mam jeszcze momenty, dumam sobie łagodnie nad tym, co by mogło być, gdyby fakty i zachowania innych były inne. Nie tak, że ubolewam nad życiem, które mam, ale zastanawiam się, jakie by ono mogło być, gdybym ja i inni dokonywali innych wyborów. Czy byłby rozwód? A może doszłoby do niego z innych przyczyn? Czy poświęciłabym kilka lat na relację z L., gdyby rozwodu nie było? Nie jest to możliwe sprawdzić, musiałaby dwie mnie z identycznym stanem wiedzy o sobie i relacjach żyć równoległymi życiami, a gdzieś w trakcie spotkać się i wymienić doświadczeniami.
Nie do zrobienia.
Zadzwoniłam dzisiaj do L. zapytać, jak z pracą. Wydaje mi się, że na pewnym poziomie wie, co było przyczyną mojego odejścia, ale jeszcze jego świadomość nie jest gotowa na mój sposób widzenia jego osoby. Jest to dla niego po prostu bolesne, a może po prostu dla niego to etap żałoby po związku - wyparcie.
Zadzwoniłam też do przyjaciółki, generalnie po to, by dowiedzieć się, jak idzie budowa domu; ale "po drodze" wykazałam się refleksją na temat poczucia odzyskania przeze mnie życia, po tym jak chłopcy poszli na studia i stali się młodymi dorosłymi partnerami do rozmów. Powiedziałam też głośno to, co sobie od jakiegoś czasu myślę w duchu: że moja następczyni alienując dziecko od ojca swoimi rękami dokonała zemsty na moim eksmałżonku, doskonale ją rozumiem, a przy tym jej zachowanie pozwoliło mi mieć czyste sumienie. Teraz będą "gorzkie żale": eksmąż tyle mi obiecał odchodząc, miał być codziennie przy dzieciach, kąpać je wieczorem, kłaść spać, czytać książeczki na dobranoc,a gówno mu z tego wyszło, musiałam być i matką, i ojcem, na każde zawołanie. Najlepsze alimenty nie zastąpią pomocy przy dziecku. Pozbawił mnie jakiejś części życia, ale w sumie było to budujące, to udało mi się przeprocować wzorce relacji wyniesione z domu i mam nadzieję, że moje dzieci obserwując mnie, będą podejmowały w związkach lepsze decyzje.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.