światłowód
Trzeciego dnia po usunięciu tuj z korzeniami zajechał do mnie mój tato na niezaplanowaną inspekcję. Chyba prace mu się spodobały, bo się uśmiechał i nie skrytykował. W jego wykonaniu brak krytyki to najwyższy stopień pochwały.
Nie wszystko jednak idzie dobrze, bo okazało się, że kabel od internetu został przez montera miejscowo zainstalowany w ziemi bez osłonki i niestety uległ przerwaniu. Awarię natychmiast zgłosiłam, czekam na fachowca i zastanawiam się, czy i ile będę musiała za to zapłacić
Zaczęłam sprzątać na miejscu cięć, codziennie po godzinie, gdyż jest to czas, po którym na twarzy robię się buraczkowa. Powoli myślę o nasadzeniach w tych miejscach, jednak nauczona doświadczeniem wiem, że nie chcę zbytniego zagęszczenia roślin, niech i one mają dosyć przestrzeni. No i najpierw niech monter naprawi światłowód.
Wczoraj wieczorem była burza, przed burzą powietrze było bardzo gęste. Za to po burzy przypilnowałam moment, wyszłam na balkon i moim oczom ukazała się tęcza, największa jaką widziałam od lat nad naszym miejscem.
P.S. Zaczął się lipiec, w tym miesiącu ma się rozstrzygnąć decyzja kadr o powrocie L. do pracy. Jestem ciekawa, jak potoczą się jego losy, ale celowo nie piszę do niego. Mam nauczkę, że każdy kontakt z nim w ciągu ostatniego roku wywoływał chaos w moim życiu. Kilka tygodni temu mail od niego kosztował mnie zerwaną noc, parę dni przeżywania, wywalenie emocji ponad sufit i natychmiastową utratę dopiero co wypracowanego spokoju. Bardzo dużo myślałam od tego czasu i to nie jest tak, że zupełnie nie chcę zwiazku: ja nie chcę związku, który jest dla mnie kłopotem; ale jestem otwarta na mężczyznę, który wniesie wartość dodaną do mojego życia. Czy takiego spotkam? To chyba jest pytanie retoryczne. W ogóle to zaczęłam się zastanawiać, czy miałam w głowie jego prawdziwy obraz, czy też kochałam wyobrażenie. Ale przecież pamiętam, że był czas, gdy L. inspirował mnie do rozwoju, choćby to, że dzięki niemu przeczytałam wszystkie siedem tomów Prousta i pozycje kilku noblistów.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.