illuminati
Moje pokolenie (Gen X) - jak wnioskuję z rolek na Instagramie - jest tak stare, że może na milion obejrzanych objawiły mi się raptem ze cztery, które go dotyczyły. Natomiast pełno wyświetla mi się rolek millenialskich, z czego wnioskuję, że albo ciasteczka typują mnie jak elektroniczna waga syna warszawskiego na wiek biologiczny dekadę niższy, albo po prostu moje pokolenie na Instagramie nie istnieje.
W dodatku chyba Internet zmienił mi płeć, bo na maila regularnie dostaję propozycje powiększenia penisa (wiem, stare jak świat Internet), a dzisiaj przyszła z samego Bangladeszu propozycja przejścia rozmowy kwalifikacyjnej do illuminati. Na zeszłotygodniowej randce pan zapytał mnie, w co wierzę, telefon chyba "usłyszał" moją wymijającą odpowiedź ("w osobistą mieszankę wszystkiego" odrzekłam bez zastanowienia) i oto proszę mamy rezultat.
Przy okazji, pan z randki po tygodniu milczenia późną porą przysłał SMS, oj znam te klimaty: kontakt sporadyczny i nieregularny, i w godzinach gdy sen morzy normalnego człowieka. Nie, dziękuję, pośpię sobie spokojnie. Patrzę na te zachowania i wydaje mi się, że czytam jak schematy.
Poszłam na pobranie krwi, czekam na wyniki, bo zaraz po wycieczce (jadę do Włoch, wspominałam zimą) mam endokrynologa. Plotka głosi, że Polacy chorują na tarczycę po Czernobylu, ale kto wie, jaka jest prawda?
Chcę jeszcze mamie wykupić receptę (miałam lek zamówiony w zeszłym tygodniu, całkowicie zapomniałam), no i koniecznie wyrobić kartę EKUZ, bo mojej upływa termin ważności dzień przed wyjazdem.
Na drogach już ustały wakacje, ruch znowu wzmożony i w okolicach przejść dla pieszych pojawiły się osoby odpowiedzialne za przeprowadzanie przez pasy uczniów do podstawówek.
A z prac ogrodowych - wypróbowałam nowiutki wertykulator-aerator, cudowna rzecz, jak ja mogłam funkcjonować bez tego. Hibiskusy przyszły i posadziłam je tego samego dnia. Zostało sprzątanie przed zimą, w sensie prace nad trawnikiem i ogarnięcie tyłu ogrodu po usunięciu tuj.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.