dzyndzelek

Mam tak luźny dzień, że sfinalizowałam to, o czym myślałam od miesiąca: umówiłam się do fryzjera na dalsze rozjaśnianie włosów. W tym tygodniu daję sobie też zrobić świeże paznokcie i hennę. Nowa ja!

Poza tym czuję się lekko i spokojnie, gdzieś wyparował cały stres związane z relacją z L. Widzę teraz, że nawet sobie nie zdawałam sprawy, w jakim napięciu żyłam. Telefon już nie korci, żeby odblokowywać i sprawdzać na Whatsapp, że się logował o trzeciej w nocy i pijany znowu spał do dwunastej, a o czternastej rozpoczyna dzień. W maju minęło 6 miesięcy od zerwania, od 6 miesięcy ani razu nie wzięłam tabletki na uspokojenie. Dziecko (20 lat) powiedziało, że po prostu wykształciłam sobie nowe nawyki. Obecnie jestem jak emerytki z aktualnej czołówki "Żon Podlasia": "Nam chłopy niepotrzebne. Przywiezie bombonierkę i zaraz by do łóżka wskoczył. Nam seks niepotrzebny. Językiem pogadać, ot co nam zostało"


Oczywiście jestem otwarta na miłość, ale nie chcę by decyzja na związek odbyła się na trzecim spotkaniu z przypadkową osobą z Internetu, która wybiorę de fatco na podstawie zdjęcia. Chcę jak za czasów szkolnych poznawać osobę w codziennych sytuacjach: czy jest pracowity, jak odnosi się do innych niżej postawionych osób, jak reaguje w stresie, jaki ma stosunek do wydatków, jak mówi o innych ludziach, czy jego słowa są spójne z działaniami, itd. Stawiam na poznawanie bez pośpiechu zanim zdecyduję się na sprawy łózkowe. Chcę relacji, ale nowej jakości. Pytanie (retoryczne?): czy ją znajdę w ograniczonych warunkach poznawania nowych osób i w świecie, który non stop przyspiesza? Kobiety średnio w Polsce żyją 82 lata, mam więc jeszcze co najmniej 30 lat życia na niespieszne poszukiwania. Jak będzie, trudno powiedzieć, bo życie lubi weryfikować założenia, ale jestem dobrej myśli.

Komentarze

  1. Czemu masz wybierać na podstawie zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki skrót myślowy, metafora wchodzenia w związki na podstawie szybkich decyzji podemowanych w ograniczonych warunkach dostępności informacji (wchodzę teraz zawodowo w obszar controllingu, to widzę jak duże znaczenie ma odpowiednio podana informacja). Trzeba wpis czytac kompleksowo, nie wyrwane słowa ;)

      Usuń
    2. Ale nie musisz podejmować decyzji szybko. Możesz dopuszczać wszystkich do etapu rozmowy, w sensie słajpować w odpowiednią stronę na tinderze, a nie wiem, co się robi na sympatii czy innym bumble - i tak 70% się pewnie nie odezwie, a 90% okaże się praktycznie niepiśmiennych.

      Usuń
    3. ale ja chcę iśc swoją drogą, która według mnie na obecny stan wiedzy o relacjach jest najlepsza dla mnie, a nie Twoją. Mogę?

      Usuń
    4. zresztą nie rozumiemy się. Ja w ogole nie chcę swapować ani używać portali, to jest właśnie dla mnie to, co nazwałam "decydowaniem na podstawie zdjęcia". Jestem na takim etapie, że nie chce tracić najmniejszej energii na takie decyzje, żadne spotkania z portali, omawianie na trzech randkach podejścia do związku, a po pól roku spotkań mieć pretensje do partnera, że nie jest taki, jak się opisywał na tych trzech randkach, decydowania się zaraz na seks, finansowanie sobie pigułek i hormonów, żeby facetowi było przyjemniej, sprzątania jego chałupy po byłej i wiele takich. Been there, done there. co najwyżej będę singlem do śmierci, ten stan mi zupełnie nie przeszkadza.

      Usuń
    5. Oczywiście, możesz nawet stać w miejscu, jeśli tego chcesz. Ja nie proponuję Ci pójścia moją droga, bo mamy zupełnie inne potrzeby. Mówię tylko, że to wszystko nie jest tak dramatyczne jak (w mojej ocenie ustawiasz w tym wpisie) i nie musisz podejmować decyzji szybko. Ani na podstawie zdjęcia, ani garnituru, ani po trzech spotkaniach.

      Usuń
    6. Jak już wspomniałam - mamy różne potrzeby. A przy tak gwałtownej reakcji na moją sugestię uznaję jednak, że lepiej jeśli się nie będę wypowiadać.

      Usuń
    7. "gwałtowna reakcja" to jest Twoja opinia. ja temat, na który się wypowiedzialam mam dokładnie przemyślany nie z perspektywy ostatnich 3 dni na portalu, tylko wielokrotnych podejść do nich na przestrzeni 15 lat. Jest to moja ugruntowana opinia, to Ty ją odebrałaś jako gwałtowną. Za Twoje uczucia nie odpowiadam.

      Usuń
  2. Poczytałam powyższe komentarze i stwierdziłam, że nie jestem z tego świata :) Ta terminologia... nic nie rozumiem.
    Natomiast poglądy na rozpoczynanie i rozwijanie znajomości w pełni popieram. Inaczej nie chcę. Trudno, najwyżej zostanę dożywotnim singlem. Mam już niezłą wprawę ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.

Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.

Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.

Popularne posty z tego bloga

cząstka wiedzy

spotkanie trzech pokoleń

problemy pierwszego świata