reminiscencje
czasem mam jeszcze momenty, dumam sobie łagodnie nad tym, co by mogło być, gdyby fakty i zachowania innych były inne. Nie tak, że ubolewam nad życiem, które mam, ale zastanawiam się, jakie by ono mogło być, gdybym ja i inni dokonywali innych wyborów. Czy byłby rozwód? A może doszłoby do niego z innych przyczyn? Czy poświęciłabym kilka lat na relację z L., gdyby rozwodu nie było? Nie jest to możliwe sprawdzić, musiałaby dwie mnie z identycznym stanem wiedzy o sobie i relacjach żyć równoległymi życiami, a gdzieś w trakcie spotkać się i wymienić doświadczeniami. Nie do zrobienia. Zadzwoniłam dzisiaj do L. zapytać, jak z pracą. Wydaje mi się, że na pewnym poziomie wie, co było przyczyną mojego odejścia, ale jeszcze jego świadomość nie jest gotowa na mój sposób widzenia jego osoby. Jest to dla niego po prostu bolesne, a może po prostu dla niego to etap żałoby po związku - wyparcie. Zadzwoniłam też do przyjaciółki, generalnie po to, by dowiedzieć się, jak idzie budowa domu; ale "p...