Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

wzięłam na luz

 i sprawiłam sobie mały urlop do Trzech Króli. Może zajmę się domem, a może po prostu przesiedzę z nosem w laptopie. Odsuwam od siebie przykre zadania w pracy - choć wiem, że ich nie uniknę. Podsumowuję pogodnie relację: dała mi otwarcie na miłość i sześć kilogramów. Więc chyba jestem na plusie. Natomiast ogromną satysfakcję mam z dzieci, ta dziedzina w życiu naprawdę mi się udała. Ostatnio dziecko warszawskie robiło ankietę dla pewnej uczelni i oceniło relację z matką jako 10/10. Zastanawiam się nad postanowieniami noworocznymi.

chyba jednak trochę przeżywam rozstanie

 bo wczoraj wiozłam mamę i przejechałam na czerwonym świetle (nawet nie pamiętam, żebym na nie spojrzała), dwa razy zostawiłam kluczyk w aucie zostawiając je na parkingu (auta nawet nie zamknęłam) i opowiedziałam nawet sąsiadce (która przyszła z córką i jej narzeczonym prosić mnie na wesele), że przyjdę na pewno sama, bo w piątek rozstałam się z facetem, a z łapanki z Internetu boję się kogokolwiek przyprowadzić (nie wiem, czy się nie upije albo nie zrobi awantury).  Dlatego dobrze, że wzięłam wolne do Trzech Króli, bo jednak rozkojarzona jestem. Zrobiłam szybki bilans i wyszło mi, że trzy razy ja kończyłam relację, a dwa razy ze mną kończono (oczywiście wliczając tych, z którymi się co najmniej całowałam). Jestem statystycznie przeciętną Polką. Oczywiście teraz nie czuję, że zatrzymał się mój świat, nie straciłam źródeł dochodu, nie wpadłam w zespół ostrego stresu, nie straciłam relacji z rzeczywistością. Jedyne co straciłam to te dwa telefony dziennie, trwające ostatnio króc...

dlaczego uciekłam z portalu randkowego

 Wczoraj wieczorem w przypływie nudy zarejestrowałam się na portalu randkowym dla boomerów i ujrzałam tam kolegę z klasy z podstawówki. Jako jedyny miał zdjęcia w porządnym garniturze wykonane przez profesjonalnego fotografa, co z tego, jak pamiętam go jako największego głąba w klasie, w dodatku w trzeciej klasie na zbiórce zuchów kichnął i wyleciał mu siedmiocentymetrowy smark, który wytarł rękawem. Nad ranem przyśniło mi się, że napisał do mnie przez portal, w śnie zaczęłam krzyczeć ze strachu. Ech. Rano zawiesiłam konto.

boomerzy już fałszują historię

 bo babcia powiesiła sobie swój portret stworzony przez AI z okazji złotych godów, orzekło dziecko warszawskie. Ja założyłam konto na portalu randkowym wieczorem, a rano zawiesiłam. Nie mam siły na pogawędki z przypadkowymi osobami. Nie mam siły wyglądać na desperatkę szukającą wśród innych desperatów. Jak ma przyjść, niech przyjdzie naturalnie. Pana L. zablokowałam w telefonie - po tygodniu niegadania w sobotę odebrałam, rozmowa trwała minutę i to była jedna wielka katastrofa - z mojego punktu widzenia. Nie mam czasu na  bylejakość, to już to niewielkie grono bliskich, które mam wokół, poświęca mi na co dzień więcej czasu. Jeśli ja nie umiem w związki, to L. nie umie w nie jeszcze bardziej. A takie fajne początki były.

mięso na rosół nie respi się w lodówce

 to ważna nauka dla mnie, rzekło młodsze dziecko, gdy na jego pomysł ugotowania rosołu i poczęstowania nim brata odpowiedziałam, że nie ma składników. Trzeba więc będzie dzisiaj wybrać się na zakupy. Święta przebiegły prawie bez nerwów - troszkę tata podniósł głos zapytany o sprawy rodzinne sprzed ponad pół wieku, gdy mama wtrąciła - niepytana - swoje trzy grosze. Przy okazji wypłynął smaczek - zgodnie z prawem przedwojennym dziadkowie pobrali się w 1945 w kościele. Mieli już troje dzieci, gdy dziadek poszedł w pracy po zasiłek rodzinny i usłyszał, że nie dostanie, bo według prawa powojennego nadal jest kawalerem. Ponoć więc, jak dziadkowie jechali na jarmark, wstąpili do urzędu i wzięli ślub cywilny.  Waga moja nie taka zła, po wieczerzy wigilijnej osiągnęła moment krytyczny 63,5 kilo, ale dzisiaj jest lepiej, już zeszło dwa kilo. Sałatka jarzynowa,  niemal niezjedzona,  skwaśniała, więc z musu nie wrzucę jej na śmietnisko własnych jelit. Będę pracować nad tym,...

wigilia

 jakoś przeszła. Po dwunastej w południe zadzwonił eks-teść z życzeniami (w sumie nadal dziadek dla dzieci). Dziecko starsze wylegiwało się w łóżku do jedenastej, ale wspólnie do przyjścia gości ogarnęli, co mieli ogarnąć i nawet zdążyli się przebrać w garnitury.  Życzenia, czyli najgorszy dla mnie moment, jakoś przetrwałam. Standardowo zdrowia, szczęścia i poukładania sobie życia ("Jest poukładane, tato"). Poukładania - czyli bycia w parze. Jedzenia miałam tyle, że jak goście sobie poszli, a dzieci pojechały do taty, ja wsiadłam w samochód i zawiozłam to, co nierozpakowane do społecznej lodówki w pobliskim, byłym wojewódzkim mieście. Uzbierała się tego cała reklamówka. Poza tym w kuchni został cały stos niedojedzonych potraw (mimo, że cała resztę karpia i ryby po grecku dałam rodzicom na wynos). Poza tym łapię sie na tym, że romantyzuję przeszłość. On czasem dzwoni (nie odbieram), czasem pisze (nie odpisuję). Oglądałam jakieś świąteczne badziewie w telewizji i padło tam stwi...

wszystkie chwyty dozwolone

 Chwytam się różnych rzeczy śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów, czułości dziecka, wyjazdów, wierszy Różewicza, snu, jabłek, porannej gimnastyki, rozmów o błogich własnościach witamin, wystaw awangardowej sztuki, spacerów na kopiec Kościuszki, polityki, muzyki Pendereckiego, żywiołowych katastrof w obcych krajach, rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności, plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali, nauki włoskiego języka, sympatii dla psów, kalendarza. Chwytam się wszystkiego, żeby nie zapaść się w przepaść. (Anna Świrszczyńska)

polecony

Według dzieci ten tekst z Czaterii na 90% był rage baitem. Czyli miał wywołać wściekłość. ***  Na święta dostałam wezwanie do zapłaty od komornika - ostatnio wspomniałam moją lokatorkę i oto dowiedziałam się, że egzekucja jest niemożliwa, bo kobieta jest bezrobotna, utrzymuje się z zasiłków i nie ma pieniędzy na koncie, a ja muszę dopłacić pieniądze tytułem zaliczki na poczet egzekucji. Ech, ten biznes mi nie wyszedł.  Fryzjerka orzekła, że na mojej czerni blond na razie nie wyjdzie, muszę stopniowo rozjaśniać włosy, na razie mam więc coś w rodzaju mlecznej czekolady. Kolor wreszcie nie jest taki płaski. Dziecko młodsze orzekło, że odjęło mi to ze dwa lata z wyglądu.  Potem pazurki i zakupy w supermarkecie - na drogach dojazdowych i na parkingu Armagedon. Dzisiaj planuję wyjść po pieczywo i jakieś drobiazgi. *** Cudowne uczucie, kiedy cała rodzina jest w domu, a jeszcze wszyscy śpią i mam czas napić się spokojnie porannej kawy.

a może by tak

Obraz
 zamiast w garść, spróbować wziąć się w ramiona? - wyczytałam ostatnio. *** Rano obudziłam się na dobre dopiero koło dziesiątej. Kawa i ból brzucha, że zamiast zajmować sie audytem w pracy, piję kawę w domu słuchając muzyki z laptopa przy wyciszonym telefonie.  Po niedzielnej jodze czułam pośladki. Weszłam na Czaterię (odkryłam w niedzielę wieczorem). KarmelaR445: Hej. AquariusMist: hej KarmelaR445: Bez wiekszego no pierdolenia bo nie chce mydlic ci tu oczuu KarmelaR445: Jestem po rozwodzie no od 2 tygodni i potrzebuje czegos szybko. Nie chce kasy chce tylko spotkanie TERAZ. Moja nazwa uzytkownika telegrema czy jak to tam jest  KarmelaR445: @rozwodka44 KarmelaR445: na czateerij tu pisze mi ze jestesmy blisko od siebie to ci pisze tu. jak nie chcesz to zapomnij o tym i mnie. prrzepraszam ~KarmelaR445 zamknął okno priva Aha. No, OK.

odnośnie sprawczości

Obraz
 Ostatnie trzy, czy cztery praktyki sobie odpuściłam z powodów sercowych. Więc  w tę niedzielę postanowiłam wrócić do jogi. Jak orzekło młodsze dziecko, życie płynie dalej, a cwaniaki omijają korki. Na obiad zjedliśmy ugotowany przez dziecko rosół - z jednomyślnym orzeczeniem, że tenże wypadł doskonale. Tak smaczny, jak babciny, a bez kostki rosołowej.  Bardzo jestem wdzięczna za czas z dzieckiem i staram się go zawsze wysłuchiwać, dopóki chce ze mną rozmawiać.  Na tapecie ta piosenka: Oczywiście dziecko w ogóle nie słyszało o takim zespole, jak De Mono. Myślałam ostatnio o swojej sprawczości i jednak jest coś, na co w mijającym roku miałam wpływ: nie dopuściłam, by dziecko dostało się w ręce nieporadnych życiowo, nieuczciwych opiekunów ( link do artykułu ), ta opisana w artykule mściwa właścicielka lokalu to ja, historia nie tak wyglądała z mojej perspektywy, bo długi i zniszczenia były sporo większe, a z mieszkania lokatorzy po prostu uciekli bez płacenia.  **...

blond czy toffi

 I oto nadeszła wolna sobota. Półleżę w łóżku z kawą przy otwartym laptopie i "Googlebox" z telewizora i zastanawiam się, na jaki kolor pomalować sobie w poniedziałek włosy, blond czy toffi? Trochę boję się, że toffi pójdzie za bardzo w rudość, więc skłaniam się do blondu. Zrobiłam sobie symulację w AI i na pewno będzie inaczej. W poniedziałek również idę robić pazurki i na pewno poproszę spiłować je do opuszków - długie szpony to nie ja. Mam nawet problem uruchomić ekspres do kawy w domu - prawie nie umiem paznokciem wcisnąć guzika. Przez chwilę rano byłam na stronie Sympatii i Tindera, ale nie, jeszcze nie czuję się gotowa. Statystki nie są zachęcające - około 15-30% idzie na randkę po zmatchowaniu, poza tym problemem jest ghosting, ocenianie po zdjęciu, rozbieżność intencji, idealizacja online i rozczarowanie offline, i takie tam. Zresztą, sama nie wiem, czego bym szukała, na obecną chwilę tylko rozmowy. Za to humorek bardzo OK. W ostatnich dniach ukonstytuowałam swój stan...

ło dżizusie

 Dzień pracowo bardzo intensywny. W pracy mam taki dopływ dopaminy i stresorów, że dosłownie przestaję czuć ciało - objawia się to przykładowo tym, że nie czuję zupełnie, że pęcherz mam pełny i gdyby nie rozsądek w chodzeniu na siku, to pewnie byłoby bardzo źle. Za to jak wracam z pracy do domu, to zawsze pierwsze co, to muszę się wysikać.  Mam jeszcze do napisania jednego pracowego maila, a potem laba aż do przyszłej niedzieli.  W nocy trochę spałam, trochę nie spałam. Trochę rozkmin, trochę czytania. L. mnie bawi i sprawia, że staram się (bardzo) traktować go niepoważnie. Było, jak było, między nami były dobre chwile, ale tylko chwile i wiele, wiele niespełnionych nadziei. A raczej iluzji. Mam świadomość, że to iluzje, ułudy, ale chyba jakaś cząstka nadziei we mnie nie może się wypłukać. Do siebie pretensji nie mam - byłam, kiedy wstawiali mu blachę w ramię, byłam, kiedy prosił, żeby kupić mu pieluchy dla dorosłych. Bardzo powoli buduję w sobie stabilną obojętność - nie...

błędem jest robić to samo i oczekiwać innych rezultatów

 Mam dzisiaj lepsze popołudnie, więc zdecydowałam się cokolwiek tu napisać. Ostatnie trzy dni to przemyślenia poświęcone mojej sprawczości (raczej jest na poziomie "mogę skutecznie sobie otworzyć gotową sałatkę z biedronki").  Przejrzałam wpisy stąd i mam jeden wniosek - wciąż i wciąż kręcę się w kółko. Po moich dzieciach widać jakiś progres, bo przecież przechodziły z klasy do klasy, pokończyły szkoły, studiują, a ja wciąż w tym samym miejscu.  Od lat te same dołki z tego samego powodu, te same postanowienia noworoczne, to samo niedotrzymywanie ich w trakcie roku. Jest mi źle i dobrze jednocześnie, stabilnie, a trochę za nudno, chcę i nie chcę zmiany, więc jedyną zmianą, na jaką mnie stać, jest zmiana koloru włosów. *** intensywny zawodowo tydzień - ale przecież wszystko, co robię w ciągu 25 dni, muszę zmieścić w 15 dni roboczych. Z dzieckiem mlodszym poszłam wczoraj do galerii handlowej, dziecko wybredne, wybrało 1 (słownie: jednego) ciucha, a obeszliśmy niemal wszystki...

a może ja przesadzam

Obraz
 W ostatnim wpisie powiało mocno intymnymi sprawami i tak sobie myślę: a może ja przesadzam? Może z punktu widzenia dwudziestoletniego chłopaka warto onanizować się za pomocą dziewczyny? Może przesadzam nadmiernie wiążąc uczucia z seksem? Może mam za bardzo podejście demiseksualne? Może to za bardzo babski sposób widzenia spraw? *** Przyszłam rano do pracy i bałam się otworzyć maila. Jak się w końcu zmobilizowałam, to okazało się, że nie ma tam żadnych stresujących wiadomości. Po dwóch godzinach byłam wyrobiona z robotą zaplanowaną na poniedziałek. Jednak jak się skupię, to ciągnę jak lokomotywa. W pracy też czekałam na kuriera, kurier się pomylił i zaniósł moje dwie paczki do sąsiedniej firmy i babsko z tej firmy bezczelnie otworzyło obydwie (a przecież na każdej była naklejka adresowa z moim nazwiskiem), i sobie obejrzało moje zakupy. A jakby tam jakie dildo było? Na szczęście szybko paczki zlokalizowałam i odebrałam. Tym samym mam cały garderobiany zestaw dla starszego dziecka (...

powiedzieć "kocham cię"

 Młodsze dziecko pojechało w piątek do taty na cały weekend w celu nauki gotowania rosołu od kroku podstawowego, jakim jest kupno mięsa. Niestety, rosół wyszedł niedosolony i tata jako pierwszy doprawił sobie porcję na talerzu za pomocą maggi. Po każdej takiej wizycie dziecko ma przemyślenia odnośnie różnic między mną, a tatą w kwestiach wychowawczych i światopoglądowych. Za każdym razem wychodzi na to, że dobrze się stało, że się rozstaliśmy. Że tata żyje w bańce (ale każde z nas żyje w swojej bańce), tylko tata nie myśli jak filozof "wiem, że nic nie wiem", ale wydaje mu się, że wie wszystko. Że jest zamknięty na opinię dziecka. Nie słucha, więc często nie ma sensu mu opowiadać swoje zdanie. Że kiedy dziecko miało 15 lat, tłukł mu do głowy, że najwyższa pora na inicjację seksualną, żeby znalazło sobie do tego "koleżankę, nie musi być od razu na całe życie, tylko do tych spraw". Że teraz też mu gada o podnoszeniu atrakcyjności fizycznej w celu znalezienia koleżanki...

ciąża i poród

Obraz
 Już od jakiegoś czasu nie pamiętam, żeby mi się cokolwiek śniło, więc sen o ciąży i porodzie wybrzmiał niemal wyjątkowo. Miałam mały, zgrabniutki brzuszek, a żeby urodzić wystarczyło zjeść paczkę wafelków. Według sennika ciąża i poród to koniec jednego i początek następnego, łatwość porodu ma świadczyć o ewentualnych trudnościach przy przejściu z jednego etapu w drugi. Kupiłam prezent dla brata zgodnie z jego sugestią i jest to zestaw do czyszczenia i smarowania broni. Nigdy bym nie wpadła na to. Tak, brat ma pozwolenie na trzymanie w domu broni. Zapakowałam w ozdobny papier część prezentów (na ile starczyło mi posiadanego w domu papieru ), samej czynności nie cierpię, ale lubię jak już prezenty są opakowane i grzecznie czekają pod choinką.  Widzę kolejne różnice pokoleniowe, pewnie wynikające z życiowych przeżyć. Na mnie większe wrażenie zrobiła reklama Allegro sprzed lat, na moim młodszym dziecku - ta tegoroczna. Ja przed laty najbardziej bałam się tego, że dzieci będą kied...

ukryty intelekt

Obraz
 Długo nie mogłam zasnąć w nocy z czwartku na piątek, więc wiadomo - kminiłam. I wymyśliłam sobie, że przy okazji wizyty fryzjerskiej za półtora tygodnia zamiast ombre w toffi zrobię sobie ombre w blondzie. Drastyczna zmiana koloru włosów (mam brąz na poziomie 4.0), a więc jestem gotowa na zmiany w życiu. Według starego dowcipu włosy blond pomalowane na ciemno to sztuczna inteligencja, odwrotnie - ukryty intelekt. Odebrałam bransoletkę z naprawy od jubilera i czekało mnie miłe zaskoczenie, bo pan wziął za usługę mniej, niż pierwotnie wycenił - co się raczej nie zdarza w tych czasach. Podziękowałam więc pięknie za ten prezent na święta. Bransoletka od razu trafiła na rękę. Humor do góry o sto punktów. Prawie dla wszystkich mam już prezenty - dla bratanic mikroskop cyfrowy i domek dla lalek, dla dziecka młodszego - koszulki ulubionej drużyny piłkarskiej, dla dziecka starszego - swetry i koszula (aczkolwiek tu się jeszcze waham i zamówiłam opcjonalnie online swetry z porządniejszych m...

wsiąść do pociągu byle jakiego

Obraz
 Obsługuję pewnego klienta, który jest wiecznym malkontentem i narzeka dosłownie na wszystko w tym kraju. Przy wczorajszej jego wizycie i przedyskutowaniu ze mną wdrażanych w przyszłym roku zmian rządowych dla przedsiębiorców aż sobie westchnął boleśnie i orzekł, że przez to, co mu przekazałam, kasuje się cała dotychczasowa jego sympatia dla mojej osoby. Uśmiechnęłam się i już, już prawie na końcu języka miałam to, że osobiście staram się nie przejmować różnościami, w szczególności zmianami w prawie, bo już zdarzyło mi się w życiu dwa razy zwariować i sześć razy zaliczyć psychiatryk z powodu przejmowania się sprawami, na które nie mam wpływu. W ostatnim momencie się powstrzymałam.  Od środowego popołudnia pomrukuję sobie do tego utworu w pętli (wprawia mnie w stan pogodnego zobojętnienia na sprawy doczesne, w sumie przy nim wystarcza mi zapewnienie podstawowych potrzeb z piramidy Maslowa jak poczucie ciepła i niekapanie z sufitu na głowę): Dzień zawodowo bardzo intensywny, a s...

podatny grunt

 Książki, jak każda wiedza, muszą być zapodane w odpowiednim czasie, by trafić na podatny grunt. Po gwałtownym rozstaniu porzuceniu przez eksmęża czytałam psychologiczną literaturę w takiej ilości, że strach. Jakoś to wszystko do mnie docierało, trawiłam te treści, a one rozwijały mnie.  Tak w ogóle mój młody bardzo mądry jest. Na pewno w niektórych kwestiach ma wiedzę większą, niż ja miałam w jego wieku, więc czasem nie taki ten Internet zły. Wczoraj dzień intensywny zawodowo, choć w sumie jak przyszłam do domu, to nie byłam w stanie powiedzieć, co konkretnego zrobiłam. Dzisiaj zapowiada się podobnie. Po pracy może pojadę do galerii handlowej połazić sobie, może jakieś fanty na prezenty dla bliskich wpadną mi w oczy.  Wczoraj też wpadły mi postanowienia noworoczne z 2024 i 2025 - ha ha ha, pisałam dokładnie to samo, w każdym roku postanowienia pogubiły się gdzieś po drodze. Powoli wypłukuje mi się farba z włosów, co przyjmuję na tak, bo w poniedziałek przed świętami zami...

puścić lejce

W pracy usilnie zastanawiamy się nad wdrożeniem ministerialnych zmian czekających nas w przyszłym roku. Klient będzie musiał wykonać więcej papierkowych prac, ale my myślimy, że czeka nas ułatwienie i rozłożenie pracy w czasie - teraz jesteśmy uzależnieni od przekazywania dokumentacji od klienta, a termin jest terminem. Zdarzało się w przeszłości, że ktoś przynosił mi dokumenty dwudziestego piątego w dniu terminu o szesnastej.  Co do mojej wizyty u przyjaciółki, to największą przeszkodą, że nie ma u niej po prostu fizycznego miejsca na babskie pogaduchy. (Inna sprawa, że ja za bardzo  nie mam ochoty na szczegółową analizę z kimkolwiek mojego aktualnego życia uczuciowego.) Ma ona jeden pokój z kuchnią plus jakiś mały stryszek, na którym śpią. Mąż, troje dzieci. Miliard rzeczy. Budowa domu w toku od dziesięciu lat. Poza tym to kochana i bardzo ciepła osoba. Dziecko zwróciło mi wczoraj uwagę (kolejny raz), że nie wygaszam telefonu, ładując go do torebki. "A jak ci się wyśle przel...

329 edit.

 Doskonale wiem, co jest przyczyną mojej niechęci do pracy. I jest to ciągnący się od maja audyt. Moja w tym wina też jest, zrobiłam już mnóstwo poprawek, a i tak czekam każdego tygodnia, co jeszcze do korekty się znajdzie. Poza tym i hałasem płynącym od koleżanki i szefowej jest OK. Dziś się odgrodziłam słuchawkami, cos tam z otoczenia przebijało, ale głownie słuchałam cały dzień "Driving home for Christmas" Chrisa Rea (uwielbiam). Już wczoraj nastawiłam się psychicznie dzisiaj na walkę z raportem i w sumie zeszło mi tyle czasu, że podziękowałam sobie za to, że wybiłam sobie z głowy (głupi jak się okazuje) pomysł zajęcia się w tym w wolny od pracy weekend.  Paznokcie w czerwieni uważam za natrętne po trzech dniach posiadania. W dodatku są nieco za długie i na klawiaturze nie piszę opuszkami palców, tylko stukam jak pańcia czubkami paznokietków. Zupełnie po biurwęcu. Poza tym sprawiłam sobie Lattafę Eclair - arabskie perfumy pachnące karmelem i wanilią i roztaczam wokół siebi...

328 wszystko w moim życiu jest "po coś"

W piątek zrobiłam sobie wolne od pracy. Jak to w dniu wolnym bywa, zaraz wynikły jakieś sprawy niby "na już", dostałam telefon z biura w chwili, gdy moczyłam się rano w wannie. Wkurzyłam się, postanowiłam w dzień wolny nie zaglądać na służbowego maila. I słusznie, bo jak się okazało, sprawy mogły z powodzeniem poczekać do poniedziałku, a dzisiaj zabrały mi ponad dwie godziny. Mogły więc sprawy biurowe zabrać dwie godziny dnia, który chciałam spędzić na nicnierobieniu. W ogóle mam ostatnio straszną niechęć do pracy zawodowej. Gdybym tylko miała alternatywne źródło utrzymania, to bym zrezygnowała z pracy. Może pewnym rozwiązaniem byłaby możliwość pracy z domu - głównie jestem zmęczona "myśleniem na głos" koleżanki z pokoju obok (a mamy pokoje przechodnie i zawsze pootwierane drzwi). Na razie od jakiegoś czasu nie chcę tam być. Praca przestała być moją pasją, a moje dziecko twierdzi, że to bardzo dobry objaw.  Bardzo bogaty pod kątem przemyśleń i wniosków weekend. Na p...

327

Obraz
 Każdemu Bóg los siła wyższa daje to, co dla niego najlepsze w danym momencie. Jestem po zrobieniu paznokci (chciałam poczuć magię świąt w manikiurze),  pizzy neapolitańskiej  i herbacie zimowej. Udało się też coś zrobić dla domu, choć w minimalnym zakresie - doszorowałam z przypaleń elektryczną kuchenkę i poczułam się dzięki temu jak mała wiewióreczka. Wszędzie duże krasnale, bo przecież prawdziwy Mikołaj nosi biskupią mitrę zamiast czapki z pomponem. Myślałam i myślałam, i wymyśliłam że pomaluję sobie włosy na kolor toffi.

326

Do kobiety, jak chce się jej wypomnieć niezrównoważenie czy głupotę, mówi się "kobieto!". Do mężczyzny nikt w tej sytuacji nie powie "mężczyzno!". do mężczyzny każdy powie "człowieku!" Czy więc kobieta nie jest człowiekiem? Takie rozważania po rozmowie inwestora z naukowczynią od perowskitu na Kanale Zero.

325

 Tak sobie czas spędzam wieczorami na oglądaniu seriali i mam pewien wniosek:  w "porządnym" serialu codziennym musi być lekarz, prawnik i policjant. Oczywiście zawsze są to zawody wykonywane z pasji, a nie dla pieniędzy, z megazaangażowaniem, policjant nie ma na biurku miliona spraw, zajmuje się wszystkimi kryminalnymi wątkami bohaterów. Kiedy pojawia się księgowy, to na pewno jest idiotą i życiowym nieudacznikiem  (vide: Adam w "Brzyduli"). Dzień jak zwykle spokojny.. Trochę nie umiałam się zmobilizować do pracy, senność mnie ogarniała mimo tego, że w nocy spałam bez pobudek. Nawet sobie pomyślałam, że to wina księżyca. Jutro idę robić pazurki i mam ochotę na bałwanki lub choinki na czerwieni.

324

  Wysłałam wreszcie do Inteligo wniosek o zamknięcie konta. Napisali mi wcześniej, że nie mogę złożyć podpisanego wniosku mailowo z podpisem przez e-Puap, bo certyfikat podpisu jest wydany na Ministerstwo, nie na mnie i musi być podpis kwalifikowany. Jeszcze nie wiem, czy wniosek przejdzie ze względu na podpis odręczny - podpisałam się tak jak dwadzieścia lat temu na karcie wzorów podpisów, ale w międzyczasie po rozwodzie zaczęłam inaczej pisać pierwszą literę nazwiska i imienia (podpisuję się teraz z małej litery wzorem Małgorzaty Domagalik, dawnej dziennikarki "Wprost", która bardzo bardzo dawno temu powiedziała, że z powodu pokory życiowej pisze imię i nazwisko małą literą), coś tam kiedyś jakiś wniosek w banku składałam, był problem z podpisem i teraz nie wiem, jaka ta pierwsza litera nazwiska powinna być, wielka czy mała. Może do końca roku sprawa się wyjaśni. Na pewno na plus jest to, że w końcu się za to zabrałam, bo opłatę za martwe konto bank pobiera co miesiąc. Zani...

6

  No i tak się zadziało, że pamiętniki na Vitalii zamykają za dwa tygodnie, a ja odkąd w piątek   pożarłam całą pizzę na raz   i codziennie od tego czasu zjadam bułkę dyniową z dżemem, nie umiem zgubić tych węglowodanów z mąki. Całą dieta poszła się paść. Zniknęła piątka z licznika (choć nie jest tak źle, bo jest równe 60 kilo). Razem z dzieckiem doszliśmy do wniosku, że jednak nie da się ustanowić jednej diety dla każdego organizmu i że żywienie żołnierzy w jednostce musi być ciekawym polem obserwacji. Odebrałam z paczkomatu pierwszą bluzę z Allegro i jestem na tak. Okazuje się, że ciuch może jednak przyjść wyprasowany.  W sprawie prezentów dla bratanic poszłam na łatwiznę, bo po prostu zapytałam brata, czy dziewczynki by czegoś konkretnego nie chciały. Dostałam linki do zabawek i OK, trochę drogo, ale sama o to prosiłam. Mikroskop, domek dla lalek.  Tak myślę sobie, czytam, obserwuję otoczenie i wychodzi mi, że mało kto dookoła ma idealne życie. Zawsze co...

5 kiedy z życia uczuciowego zwierzasz się dziecku

jak w tytule. Trzeci dzień mini dramy pod tytułem "nie odbieram telefonów, bo nie mamy o czym rozmawiać" (wiem, wiem, przedstawienie numer sto dwudziesty)  Jak się okazało, w temacie obsługi samochodu jestem totalnie sierotą. Otóż po dwóch tygodniach jeżdżenia z pomarańczowym alertem o niskim ciśnieniu w oponach umówiłam się wreszcie z "moim" panem Grzegorzem od opon, który bez wyśmiewania dodmuchał mi autku powietrza. W pracy spotkanie z klientem - powiedziałam dosłownie dwa zdania, więc nie wiem, czy byłam aż tak potrzebna, ale może moja obecność miała wzmocnić pozycję jednego z graczy. Potem słuchałam sobie świątecznych piosenek. Z banku odpisano mi, że nie mogę podpisać wniosku o zamknięcie konta e-PUAP-em, musi to być koniecznie podpis kwalifikowany. Więc zaistniała potrzeba załatwienia dokumentacji w tradycyjnej wersji papierowej. Na lunch zjadłam wrapa z McDonald's bez wyrzutów sumienia. Nie wiem jeszcze, jakie mam plany na wieczór, ale na pewno nie będzi...

4

Jak napisałam wczoraj, miałam takie rozkminy przez niedzielę, że nie ugotowałam dziecku obiadu. Od dłuższego czasu myślę nad swoją, jak to określiła zapytana osoba, "sytuacją uczuciową". Odkopałam wróżbę sprzed dwóch tygodni i jak myślę, dopiero teraz przeczytałam ją na spokojnie i ze zrozumieniem. Wiem, że to bajanie, sprawdzalność na 45-55%, ale wróżka, którą poprosiłam o tarota, jest psychologiem, więc trochę te taroty wyglądają na poradę psychologiczną. Najważniejszy wers z całej wróżby odnosił się do patrzenia na obecną sytuację uczuciową nie przez pryzmat wyobraźni, a chłodnej analizy, a bezemocjonalna analiza pokazuje, że nie jestem zadowolona. Jest to coś, o czym myślałam podskórnie, ale tłumaczyłam go sama przed sobą robiąc dobra  minę do złej gry. W tym wszystkim cieszę się, że zrezygnowałam z okazywania miłości poprzez relacje fizyczne, oczywiście nie licząc jakichś drobnych buziaków. Obym wytrzymała w tej zimnej ocenie (a samotne wieczory są trudne). Na pewno plus...